Ilu z tych zwrotów nie znasz?

Przeciętny Polak zna w sumie około 30 000 słów, tzn. tyle rozumie. Używa znacznie mniej, bo kilkunastu tysięcy. Wyjątek stanowią osoby wszechstronnie wykształcone – ich zasób słów może wynosić nawet 100 000. Słowa słowami, a zwroty i wyrażenia? Z tym jest przypuszczalnie jeszcze gorzej. Warto zatem poszerzać swoje słownictwo i w tym właśnie chcę Ci dzisiaj pomóc. Wybrałem ze Słownika frazeologicznego dwanaście zwrotów, co do których jestem pewien, że nie wszystkie znasz. Przekonajmy się…

Było późne popołudnie albo wczesny wieczór. Diabli wiedzą, jak zimą nazywać okolice godziny osiemnastej. Pracowałem właśnie przy komputerze, gdy w drzwiach gabinetu stanęła moja żona z lekko zaaferowaną miną.

     – Ty wiesz – zaczęła – ktoś próbował nam wejść do mieszkania!

     – Jak to?

     – Po prostu podkradł się i nacisnął klamkę. Dobrze, że drzwi nie były zamknięte na patyk.

Jak się okazało, żona siedziała po cichutku w kuchni, paląc papierosa. Najpierw zauważyła zaniepokojenie kota, potem usłyszała powolne, ciche kroki na schodach, a na koniec naciśnięcie klamki i znów kroki, tym razem świadczące o oddalaniu się. Gdyby drzwi nie były porządnie zamknięte, złodziej najprawdopodobniej zwinąłby z wieszaka za drzwiami nasze okrycia i torby, wzbogacając się co najmniej o mój portfel z kartami płatniczymi oraz nieprzebrane królestwo dóbr wszelakich, znane gdzieniegdzie także jako torebka mojej żony.

mowpanpopolsku

Zdenerwowałem się nieco, więc sam poszedłem do kuchni na papierosa, a gdy wróciłem, musiałem zacząć od pieca. Cały koncept diabli wzięli, zdekoncentrowałem się i sporo czasu poszło na marne.  Był to zresztą jeden z tych dni, kiedy mam ochotę złamać pióro. W głowie pustka, kawa już nie smakuje, praca się nie posuwa, choć nie daję sobie nawet zipnąć. Najchętniej poszedłbym po prostu spać, ale na wersalce wyciągnął się jak długi mój ukochany Bastian.

Głaskanie kota zawsze mnie relaksuje, podszedłem więc po cichutku i usiadłem półgębkiem. Kocurek leniwie otworzył swoje cudownie żółte oczy, ziewnął i ponownie zapadł w sen. Leżał na boku, mogłem więc delikatnie przesuwać dłonią po jego mięciutkiej sierści, powoli i czule. Po chwili pokój wypełniło mruczenie…

Bastian to młody kot, ale szpakami karmiony. Całkiem jakby znał się na zegarze: powoli się podniósł, wyprężył grzbiet, przeciągnął się starannie i ruszył w stronę kuchni, gdzie zwyczajowo o tej porze wraz z Hermannem dostaje smakołyk. Korzystając z sytuacji, zająłem wersalkę dla siebie, a zaraz potem była już czwarta rano, czyli pora, o której codziennie wstaję.

Z reguły wcześnie rano pracuje mi się najlepiej, ale kryzys twórczy nie chciał mnie opuścić. Owszem, mogłem wystukać na klawiaturze byle co, ale nie chciałem pisać w próżnię. Gdy taki stan utrzymuje się dłużej, tracę serce do mojego zawodu. Męczyłem się więc aż do czasu, gdy moja żona wstaje. Mam zwyczaj czekać na nią z gorącą kawą i zamieniać parę słów, zanim moja lepsza połowa przystąpi do swoich porannych ablucji.

Potem znów trochę pracowałem. Żona miała właśnie wychodzić do pracy, kiedy zauważyłem, że sobota wygląda jej spod niedzieli. Miała więc szczęście, że się pojawiłem i zapobiegłem lekkiej wtopie. Powinna mnie wyściskać i wycałować w podzięce, ale to sękata dusza.  Ech, kobiety…

Kobiety są po prostu… No nie, nie można ich podciągnąć pod jeden strychulec. Każda jest inna, choć wszystkie takie same. Chyba najlepiej wie o tym mój sąsiad: nie dość, że żenił się trzy razy, to jeszcze jest z niego damski krawiec.

*

No i jak Ci poszło, Czytelniku? Zakładam, że poradziłeś sobie z rozumieniem tego tekstu, ale na wszelki wypadek objaśnię wszystkie użyte i wyróżnione zwroty:

zamknąć drzwi na patyk – zamknąć drzwi niedokładnie

zaczynać od pieca – od samego początku

złamać pióro – przestać pisać

nie dać nawet zipnąć  – nie odpoczywać ani przez chwilę

usiąść półgębkiem – usiąść na skraju, na brzegu czegoś

szpakami karmiony – sprytny, inteligentny

pisać w próżnię – nie wywołując oddźwięku ani zainteresowania

tracić serce do czegoś – przestawać coś lubić

sobota wygląda spod niedzieli – spod ubrania wystaje inna część garderoby, która powinna być niewidoczna

sękata dusza – ktoś przekorny lub uparty

podciągać pod jeden strychulec – porównywać nieporównywalne

damski krawiec – mężczyzna, któremu rodzą się tylko córki

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Żadnych dyskusji!

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.