Jak pisać życzenia wielkanocne – kurs dla opornych

Ogromne znaczenie. Tak, ogromne znaczenie ma dla mnie nadchodząca Wielkanoc, bo przez nią w poniedziałek nic nie zarobię, a i Forex będzie zamknięty. I tyle. Mogłoby jej nie być. No, ale skoro jest, ba, czeka mnie nawet rodzinna wyżerka u teściowej, to trzeba jakoś stawić temu wszystkiemu czoła. Pomyślałem sobie, że może przyda Ci się garść wskazówek dotyczących prawidłowego składania wielkanocnych życzeń. Bierzmy się do dzieła.

I. Językowo

Wielkanoc to dość osobliwe słowo, bo można je odmieniać dwojako. Można mianowicie życzyć komuś udanej Wielkanocy albo Wielkiejnocy, ba, nawet Wielkiej Nocy, choć to już wersja nieco hipsterska.

Wyrażenie „święta wielkanocne” można pisać małymi lub wielkimi literami.

A co z samym słowem „święta”? Możemy kogoś spytać, jak spędzi święta. W życzeniach przyjęło się pisać „Święta”, „Świąt” itp. wielką literą. Ale ortograficznego musu nie ma. Jeśli mają być wesołe, to „wesołych”, a nie „Wesołych”.

Wiejski zwyczaj oblewania wodą w wielkanocny poniedziałek to śmigus-dyngus. Małymi literami i z łącznikiem. Może być też sam śmigus i sam dyngus.

No dobrze, teraz chyba sobie poradzisz. Idźmy dalej.

Wesołych tych tam... No wiesz...

II. Stosownie

Zostawmy kwestie językowe, przejdźmy do rezerwuar-wiwru. O tym, że raczej nie należy życzyć wesołych i radosnych świąt komuś pogrążonemu w żałobie, zapewne pisać nie muszę. Zawsze trzeba zwracać uwagę na to, do kogo życzenia adresujemy i układać je tak, by sprawić odbiorcy radość (o ile życzenia są jeszcze w stanie ją sprawiać), a nie urazić go nietrafionym zwrotem. Z życzeń wolności ucieszy się być może gangus w celi, ale świeżo upieczona żona już niekoniecznie. Obfitych plonów życzymy rolnikowi, ale zbieraczowi psich kup chyba tego życzyć nie wypada. Zresztą sam wiesz.

W sumie to ja chciałem o czymś innym. Opowiem Ci coś.

Miałem przed laty sąsiadkę-katechetkę. Nie jakąś starą, grubą prukwę, na widok której nawet rotweiler faceta z parteru kurczyłby się do rozmiarów ratlerka, ale młodą, atrakcyjną i bardzo miłą kobietę. Polubiliśmy się, choć światopoglądowo reprezentowaliśmy opcje, że tak powiem, stosunkowo odległe. Kiedy się wyprowadziłem, wysyłaliśmy sobie esemesowe życzenia. I tu powstawał problem, ponieważ urocza pani Anna wysyłała mi życzenia religijne. Nawet nie jestem w stanie odtworzyć takich tekstów. Pełno w nich było Chrystusa Zmartwychwstałego, miłosierdzia, łask i błogosławieństw, Alleluja itepe.

Oczywiście chciała jak najlepiej, choć doskonale wiedziała, że to, co dla niej jest Prawdą, dla mnie stanowi jedynie starożytną legendę i z równym powodzeniem mogłaby mi życzyć chodów u Harry’ego Pottera albo żeby Moc była ze mną. W gruncie rzeczy, umieszczając w wysyłanych dwa razy do roku życzeniach Chrystusa, urażała za jednym zamachem cztery osoby. Samego Chrystusa, jeśli w Niego wierzyć – bo zapewne nie bardzo w smak Mu było być posyłanym akurat do mnie. A skoro Chrystusa, a Bóg występuje ponoć w trzech osobach, to także pozostałe dwa boskie byty. To już trzy osoby. Jeśli do tego dodać mnie,  to podany wyżej rachunek się zgadza.

Stąd mój apel do osób wierzących, zwłaszcza tych głęboko wierzących, o fanatycznie wierzących już nie wspominając: składając życzenia innym pamiętajcie, że ich religijna forma nie jest stosowna wobec ateistów, agnostyków i innowierców. Ich ucieszą życzenia „świeckie”, uniwersalne.

Podobnie jest, gdy nie znamy światopoglądu adresata lub napotkanej na świątecznym śniadaniu obcej osoby. Niemal każdy chce być zdrowy, szczęśliwy, radosny (no, z tym to ostrożnie), żyć w dostatku, osiągać sukcesy, cieszyć się powodzeniem itd. Takie życzenia będą więc bezpieczne bez względu na to, czy trafimy na kryptokomunistę, agenta Opus Dei czy innego radykała.

III. Jeśli potrafisz, to może wierszem?

Zaznaczam, że tylko, jeśli radzisz sobie jako tako z wierszami. Sztuki tej próbuje wielu, ale tylko nielicznym udaje się zachować rytm i dobrać rymy tak, by oczy nie puchły, a uszy nie więdły. Odpowiednio „skrojony” wierszyk może wywołać niejeden uśmiech. Pozwól więc, że na koniec tego tekstu zamieszczę własny, którym wykpię się od składania czytelnikom tradycyjnych życzeń, od których robi mi się już ciut wymiotnie.

Takie mam życzenia skryte
By Schetyna więcej nie truł
Jarek został emerytem
Na zasiłek poszedł Petru

Niechby się nawrócił Urban
Rydzyk poczul moc buddyzmu
Duda zaczął nosić turban
Tusk zapragnął socjalizmu

Niechby ustąpiła Szydło
Na estradę wrócił Kukiz
Antoniemu śledztwo zbrzydło
Wiem, to wszystko banialuki

Wiem, te święta nic nie zmienią
Potrwa dalej polskie piekło
Znów się twarze zaczerwienią
Wykrzywione miną wściekłą

Wiem, że masz już dosyć tego
Patrzysz tylko, stojąc z boku
Zatem życzę ci, kolego:
Niech ci sprzyja święty spokój

Niechaj wrzawa cię omija
Niech odsapną mózgu zwoje
Ty się zwiń jak w słońcu żmija
I spokojnie rób wciąż swoje

Jajo zjedz, makowcem zagryź
Popij kawą lub herbatą
Popatrz, jak się kłócą szwagry
I miej wy…kichane na to.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Żadnych dyskusji!

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.