Jakub Żulczyk – Instytut. Polski horror z obyczajowym tłem

Agnieszka ma 35 lat, 12-letnią córkę i męża, od którego uciekła. Córkę chciałaby mieć przy sobie, ale w tym celu musi najpierw wyremontować mieszkanie. Te sto metrów w centrum Krakowa to tytułowy Instytut. Tabliczka z tą nazwą widnieje na domofonie. Mieszkanie Agnieszka odziedziczyła po babci. Zawiły los sprawia, że wkrótce do mieszkania wprowadzają się sublokatorzy – głównie przyjaciele z knajpy, w której Agnieszka pracuje nocami za barem. Autor powieści, Jakub Żulczyk, każe siedmiorgu bohaterów zintegrować się w niecodziennej i ostatecznie makabrycznej sytuacji.

Mieszkanie na piątym piętrze oddziela od klatki schodowej krata. Zawsze jest otwarta, ale feralnego dnia ktoś nieznany zamyka ją na klucz. Winda też jest, ale przestaje działać. Lokatorzy Instytutu zostają więc zamknięci w więzieniu. W sąsiednim mieszkaniu, zajmowanym przez wyjątkowo wredną staruchę, nie ma nikogo. Nie ma też jak wezwać pomocy: telefony komórkowe przestają działać, a na przedmioty wyrzucane przez okno nikt nie reaguje.

Na ludzi, którzy nas zamknęli, mówimy „Oni”. W pewnym sensie sami tak się przedstawili. Kilka godzin temu Weronika znalazła na wycieraczce wydartą z zeszytu kartkę w kratkę, na której ktoś nabazgrał czerwonymi, krwistymi literami: TO NASZE MIESZKANIE.

Tak zaczyna się ta powieść.

Jakub Żulczyk - Instytut. Wydanie II zmienione przez autora

Jakub Żulczyk – Instytut. Wydanie II zmienione przez autora

Horror i afera reprywatyzacyjna

„Oni” nie żartują. To, co początkowo mogło się bohaterom wydawać głupim kawałem, przybiera coraz bardziej dramatyczny obrót. Rozpaczliwe próby wezwania pomocy kończą się fiaskiem i nawet spuszczenie się przez jednego z lokatorów przez okno na związanych prześcieradłach nie przynosi wyzwolenia. Dalszego ciągu nie mogę już zdradzić, ale zastanawia mnie, w jaki sposób Jakub Żulczyk już w 2010 roku, gdy powstawała pierwsza wersja powieści, przewidział wybuch afery reprywatyzacyjnej. Gdy bowiem czytelnik dowie się już, kim są „oni”, nie uwolni się od skojarzeń z tym warszawskim, ale i ogólnopolskim skandalem. Skojarzeń dalekich, bo powieściowi „Oni” działają prościej i brutalniej niż ścigani teraz w Polsce aferzyści. Kierują też nimi nieco inne pobudki.

Jakub Żulczyk, Instytut, wydanie II zmienione prze autora, Świat Książki, Warszawa 2016

Z kobiecej perspektywy

Narastające napięcie przeplatane jest historią Agnieszki – jej nieudanego małżeństwa i kłopotów z teściami, którzy mają o niej, delikatnie mówiąc, nie najlepsze zdanie. Mają też dość pieniędzy i układów, by móc skutecznie zagrozić Agnieszce, że nigdy więcej nie zobaczy swojej córki. No cóż – nie jestem kobietą, ale czytuję na tyle dużo literatury kobiecej, że mam wyrobione zdanie: Jakub Żulczyk bardzo dobrze poradził sobie z opisaniem małżeńskich perypetii z perspektywy kobiety. Moje uznanie.

Młode indywidua w okrutnym kraju

Ciekawe są też inne postacie. Młodzi ludzie, żyjący jak najdalej od schematu „korpo – kredyt – mieszkanie – małżeństwo – dzieci”. To raczej dziwacy, których postawa ociera się nieco o dawną cyganerię. Ludzie o nieciekawych losach i takich też perspektywach. Udana jest postać łysego bandziora, kibola i ochroniarza, który ma na imię… No, jak? Jasne – Sebastian! Wulgarny i prymitywny troglodyta okazuje się być człowiekiem wielkiego serca. Pozostali nie zawsze, choć wzbudzają sympatię.

W sumie niezła to książka, wciągająca i napisana bardzo sprawnie, choć atakujące Agnieszkę i jej współlokatorów zło nie każdego czytelnika przekona. Mnie takie połączenie tajemniczości i zwykłości nie za bardzo się spodobało, ale uznaję, że główny wątek to tylko sensacyjny szkielet, na którym autor udanie zbudował portret kraju i ludzi. Kraju niesprawiedliwego, okrutnego, w którym górą jest pieniądz, władza i odpowiednie powiązania. Mały człowiek w starciu z nimi nie ma żadnych szans.

Nie jest to więc literatura motywacyjna, o nie. Na cztery gwiazdki ode mnie jednak zasługuje, a z piórem Jakuba Żulczyka rozstaję się nie na długo. Kto wie, może tylko do następnej wizyty w bibliotece?

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Summary: Niesamowita powieść o mieszkaniu, które z woli tajemniczej grupy staje się więzieniem dla siedmiorga ludzi.

4

Jaki kraj, taki horror...

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.