Korekta tekstów

Korekta tekstów to pojęcie coraz bardziej umowne. Kiedy Twój tekst trafia na mój ekran, zajmuję się najczęściej jego redakcją. Redakcja tekstu to też korekta, ale dość specyficzna, bo pierwsza, kompleksowa i dogłębna. Jest to usługa polegająca na wykryciu i usunięciu wszelkich możliwych błędów w tekście, a więc:

  • merytorycznych,
  • ortograficznych,
  • interpunkcyjnych,
  • gramatycznych,
  • stylistycznych.

W mojej pracy rozróżniam redakcję podstawową i rozszerzoną. Moi klienci najczęściej oczekują tej pierwszej, obejmującej punkty wymienione powyżej. Chcą zatem, by ich tekst był w pełni poprawny językowo, a jeśli zauważę błąd merytoryczny (nie zawsze jest to możliwe, nie znam się np. na fizyce kwantowej), to również go poprawiam. Są jednak i tacy, których interesuje rozszerzona redakcja tekstu, a więc praca idąca dalej: mogę wtedy przebudować cały tekst, zmienić jego strukturę, zadbać o kompozycję, poprawić i wzbogacić formę (np. dodając metafory, porównania, cytaty itp.), słowem – wszechstronnie zadbać o to, by tekst był lepszy.

korekta tekstów

Przy pracy

Czym w takim razie jest korekta tekstów?

Korekta tekstów ma miejsce wtedy, gdy pod lupę trafiają teksty już zredagowane. Redaktor zrobił już swoje, ale to też człowiek. Jako taki nie jest nieomylny, może też coś przeoczyć. Zadaniem korektora jest poprawienie wszelkich błędów językowych, które pozostały w tekście po redakcji. Najlepiej więc, gdy redaktor i korektor to dwie różne osoby, choć niektórzy klienci wolą, by redaktor wykonał też korektę.

Nie musisz jednak znać się na takich niuansach: jeśli zwrócisz się do mnie o korektę tekstu, będę wiedział, którą z usług mam wykonać.

To nie takie proste

Można by sądzić, że redakcja i korekta tekstów to zadanie stosunkowo łatwe dla każdego, kto dobrze zna język polski. To jednak tylko pozory. Chociaż istnieje ileś norm, które regulują niemal każdy aspekt w tej dziedzinie, do dyspozycji są słowniki, a w internecie działa poradnia językowa – nawet korektorzy nierzadko udzielają różnych odpowiedzi na pytanie typu „usunąć ten przecinek czy pozostawić?”. Język to nieograniczona liczba słów, których wzajemne relacje trzeba uporządkować. Moja praca polega więc często na podejmowaniu decyzji, które nie są wyborem jednoznacznym (bo tak jest w słowniku). Czasem muszę decydować na zasadzie „moim zdaniem”, „uważam, że” czy „ja napisałbym to tak”. Gdyby tekst zredagowany przeze mnie trafił w ręce innego korektora, zapewne wprowadziłby jakieś poprawki. I odwrotnie: ja też poprawiłbym to i owo w tekście zredagowanym przez koleżankę czy kolegę po fachu.

Ile trwa korekta tekstów?

Dość często kontaktują się ze mną klienci z zupełnie nierealistycznym podejściem do sprawy. Sądzą na przykład, że liczącą 80 stron pracę dyplomową zredaguję im na jutro, a powieść spisaną na 300 stronach – przez weekend. Tymczasem przed wysłaniem zapytania do mnie lub do innego korektora trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że:

  • Redakcja jednej strony tekstu może zająć kilka do kilkunastu, a bywa nawet, że do kilkudziesięciu minut.
  • Redaktor lub korektor rzadko siedzi z założonymi rękami i marzy o tym, by wreszcie ktoś przysłał zapytanie: na ogół jesteśmy właśnie zajęci jakimś tekstem, często następny czeka już kolejce.
  • Redaktor lub korektor to też człowiek, który ma dom i rodzinę, nie zawsze więc jest skłonny pracować wieczorami, nocą lub w weekend.
  • Dzienna wydajność redaktora lub korektora jest ograniczona. W zasadzie, jeśli chce swoją pracę wykonywać na najwyższym poziomie, nie powinien poprawiać więcej niż ok. 20-25 stron dziennie.

Ile kosztuje korekta tekstów?

Klienci oczekują z reguły podania jednej, konkretnej ceny, np. 6 zł za 1800 znaków ze spacjami. Tak się jednak nie da i szanujący się fachowiec posługuje się raczej widełkami cenowymi. Tekst to nie ziemniaki, których kilogram kosztuje tyle a tyle. Każdy tekst jest inny, redakcja i korekta każdego tekstu wymaga innego nakładu pracy. Czasem wystarczy poprawić parę przecinków i literówek, innym razem pracy jest sporo, bo w co drugim zdaniu jest coś do poprawienia, czasem zaś (np. w tekstach pisanych przez obcokrajowców) przerabiać trzeba każde zdanie. Są teksty łatwiejsze i trudniejsze. Są teksty pisane językiem potocznym i teksty naszpikowane fachową terminologią. Są style pisania, które umożliwiają szybką i „bezbolesną” pracę, a są i takie, przy których redaktor nieźle się nabiedzi. Reguła może więc być tylko jedna: prześlij mi swój tekst, a ja Ci powiem, ile będzie kosztowało u mnie jego poprawienie. Inaczej się nie da. Chcesz wiedzieć więcej o moich zasadach wyceny? Przeczytaj tekst „Korekta tekstu – czemu to tyle kosztuje?”.

Czemu warto zamówić to u mnie?

Moje najważniejsze atuty to doświadczenie, fachowość i staranność, ale nie tylko. To także kwestia pewnych predyspozycji: moja osobowość nieustannie nakazuje mi szukać usterek, błędów, defektów i uchybień. Nie jestem kimś, kto się „cieszy byle czym”. Każdy sprawdzany i poprawiany tekst to dla mnie wyzwanie, chcę go prześwietlić na wylot, przeskanować, zlustrować. Szukam dziury nie tylko w dziurawym, ale i w całym – taka jest po prostu moja natura, a że mam już swoje lata, nic tego nie zmieni. Interesuje mnie przy tym nie tylko poprawność słownikowa: zwracam uwagę na styl, rytm i melodię tekstu. Czasem np. zastąpienie słowa „jeśli” słowem „jeżeli” lub odwrotnie poprawi jakość nie tylko zdania, ale całego akapitu. To drobiazgi, na które zawsze zwracam uwagę. I gwarantuję jedno: tekstu po mojej redakcji nie trzeba się będzie wstydzić.

Przekonałem Cię?

To świetnie. Jesteś jednak na stronie mojego bloga i wszystkie powyższe objaśnienia mają charakter jedynie informacyjny. Jeżeli chcesz zamówić u mnie redakcję lub korektę, przejdź na moją firmową stronę Texter.pl. Znajdziesz tam formularz zapytania  oraz – jeśli wolisz – właściwy adres e-mail. Możesz też do mnie zatelefonować, jeśli Twoja sprawa obejmuje jakieś szczegóły, które warto najpierw omówić.

Zapraszam!  

 

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.