Michel Faber – Pod skórą. Rzecz o zamienionych światach

Szczerze mówiąc – nie wiem, dlaczego Michel Faber zebrał za swą powieść „Pod skórą” tak dobre recenzje. Książka jest napisana sprawnie, ale gdy tylko czytelnik połapie się, co robi jej główna bohaterka, bez trudu domyśli się ciągu dalszego, a nawet zakończenia. Owszem, pisarz zastosował tu pewną sztuczkę: rzecz zaczyna się trochę jak thriller, potem przez chwilę można mieć złudzenie, że dalej będzie erotyka lub wręcz porno, a dopiero po kolejnych iluś kartkach zostajemy naprowadzeni na właściwe tory.

Północna Szkocja, okolice Gór Kaledońskich. Autostradą jeździ czerwona toyota corolla. Za kierownicą drobna blondynka w grubych okularach, obdarzona seksownym, dużym biustem i nienosząca stanika. Autostopowicze, których zabiera po drodze, łatwo dają się nabrać. Isserley zabiera tylko mężczyzn – kobiety jej nie interesują. Najpierw przygląda im się uważnie: mija ich, zawraca i znów mija, a dopiero po pozytywnym wyniku wstępnych oględzin zatrzymuje się obok i zaprasza do środka. Jej wybrańcami są wyłącznie mężczyźni dobrze zbudowani i doskonale umięśnieni. Dziewczyna rozmawia z nimi, starając się wydobyć niezbędne jej informacje. Potem podejmuje decyzję: użyje małej dźwigni umieszczonej przy kierownicy, czy też dowiezie w ustalone miejsce i wysadzi tam autostopowicza. Ci, którzy wysiądą, nie są świadomi szczęścia, jakie ich spotkało. Pozostali nigdy nie dotrą do celu swojej podróży.

Michel Faber - Pod skórą

Ponura fantastyka o zamienionych rzeczywistościach

Większości mężczyzn, którzy wsiedli do samochodu Isserley, wydaje się, że są łowcami i właśnie pcha im się w łapy ofiara. Ale to oni mogą być ofiarami, bo kierująca toyotą tylko z pozoru jest piersiastą dziewczyną, którą będzie można wkrótce wychędożyć. To pierwsza sytuacja, w której pisarz dokonuje zamiany światów, ról i rzeczywistości. Dalej jest już tylko dziwniej i dziwniej, bo nawet ludzie nie są ludźmi, a zwierzęta zwierzętami. Przynajmniej z perspektywy Isserley i jej kompanów (bo nie działa sama).

Pod skórą to powieść pełna okrucieństwa. Nawet sama Isserley, bezwzględna wobec autostopowiczów, przeszła swego czasu niewyobrażalne katusze i wciąż bardzo cierpi w wyniku tego, co jej uczyniono. Może tym łatwiej jest jej skazywać atletycznych samców na tragiczny los, choć w gruncie rzeczy wykonuje tylko swoją pracę na zlecenie potężnej organizacji. Najwyraźniej Michel Faber chciał, by w jego powieści człowieczeństwa było jak na lekarstwo i tylko piękno Ziemi, przyrody, krajobrazu, a nawet padającego śniegu stanowiło jakąś ostoję normalności.

Michel Faber i jego ponura fantastyka

Lektura zajęła mi dwa wieczory i były to wieczory w jakimś sensie ponure. Ponoć

Faber odnalazł figlarny sposób, by zadać fundamentalne pytania: Czym jest empatia? Czym jest potęga? Czy mogą one współistnieć? „Pod skórą” to wybitna powieść, zadumanie nad miłosierdziem, bólem i zbrodnią.

„New York Times”

Myślę, że trzeba dużo dobrej woli, by doszukać się w tej książce takich pytań i wartości. Mnie się to nie udało. Mam za to za sobą książkę o prymitywnych samcach, którym widok dwóch dużych piersi (a raczej tego, co je udaje) natychmiast podnosi ciśnienie i których niezdrowo podnieca. O istotach, które dla zysku gotowe są do wszystkiego. O tym wreszcie, że w gruncie rzeczy niewiele trzeba, byśmy szybko stracili naszą dumę z bycia ludźmi, istotami rozumnymi i być może przyszłymi zdobywcami innych planet. Hmm… Niezbyt to odkrywcze.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com
Moja ocena książki:

Summary: Powieść na dwa wieczory. Wciąga umiarkowanie i chyba tylko zwolennicy przypisywania literaturze większej roli, niż ta naprawdę odgrywa, uda się odnaleźć tu jakąś prawdziwą głębię. Można to zrobić jedynie, szukając jej na siłę.

2

Jak kto lubi...

Żadnych dyskusji!

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.