Nie spiesz się tak z zakładaniem firmy. Pomyśl…

Jestem na swoim od ponad 18 lat. To już samo w sobie jest jakimś sukcesem, choć w klasyfikacji rekinów biznesu znalazłbym się raczej pod koniec listy. Własny mikrobiznes kiedyś stał się dla mnie koniecznością, a nie wyborem. A jest to bilet w jedną stronę: kto wypadnie z rynku pracy i zdoła przez parę lat utrzymać się z własnej działalności, temu bardzo, ale to bardzo trudno będzie potem wrócić na ów rynek w roli pracobiorcy. Już choćby dlatego, że tam ma się zwykle szefa, który zwykle jest idiotą, a przynajmniej my go za takiego uważamy. Bywa, że z wzajemnością…

Z tej perspektywy czytam dziś liczne wpisy na blogach i pełne radości enuncjacje na Facebooku: „Udało się! Założyłem własną firmę! Marzenie się spełniło”. Czy aby na pewno?

Każda ekipa obejmująca w Polsce władzę po 1989 roku obiecywała wspieranie drobnej przedsiębiorczości. W praktyce sprowadzało się to jedynie do stopniowego upraszczania procedury zakładania działalności gospodarczej. Na tym koniec. I rzeczywiście: dziś założenie własnej firmy jest dziecinnie proste. Trudne jest jej prowadzenie i rozwijanie. Bardzo trudne, kochanieńki. Już choćby z powodu niestabilności prawa. Nie wszyscy wiedzą na przykład, że od Nowego Roku znacznie wzrosną składki na ZUS, a rok 2018 ma przynieść prawdziwą rewolucję składkowo-podatkową. Konia z rzędem temu, kto odgadnie, czy te zmiany pomogą małym firmom, czy je pogrążą. Wszystko jest możliwe.

business

Wczoraj zapytano mnie o rady, jakich mógłbym udzielić początkującym mikroprzedsiębiorcom. Zastanawiałem się nad tym trochę i oto efekt moich przemyśleń:

I. Załóż własną firmę, jeśli:

  1. Masz zgromadzone spore oszczędności.
  2. Jesteś gotów pracować po kilkanaście godzin na dobę, siedem dni w tygodniu i 365 dni w roku. Może przez kilka lat bez przerwy.
  3. Potrafisz robić coś, co przynosi spore dochody, a konkurencja w Twoim fachu jest niewielka.
  4. Jeszcze przed założeniem firmy masz sprawdzoną, pewną sieć klientów, którzy kupują i będą kupować Twoje towary lub usługi.
  5. Masz kogoś zaufanego i fachowego, kto podejmie ten trud razem z Tobą – np. jako wspólnik w spółce cywilnej. Nie działaj sam!
  6. Jesteś na tyle dobry w biznesowe klocki, że gdy firma się rozwinie, dasz sobie radę z zatrudnieniem ludzi do pracy (kadry, płace, przepisy, przepisy, przepisy).
  7. Nie wierzysz w głupią zasadę „nigdy się nie poddawaj”. Czasem lepiej jest w porę dać sobie z czymś spokój, zamiast brnąć dalej w bagno kłopotów, aż wciągnie nas po szyję. Innymi słowy: idź w to, jeżeli zawsze wiesz, kiedy wstać i wyjść.
  8. Masz niezbędne układy i znajomości lub stuprocentową pewność, że w Twojej branży nie są one i nigdy nie będą potrzebne.

II. Nie zakładaj firmy, jeśli:

  1. Chcesz mieć, „jak każdy normalny człowiek”, urlop i to jeszcze płatny.
  2. Chcesz mieć wolne soboty i niedziele.
  3. Nie masz z czego systematycznie odkładać na emeryturę.
  4. Chcesz po pracy zamykać za sobą drzwi i być prywatną osobą.
  5. Nie masz pieniędzy, a tylko zapał, pomysł i dobre chęci.
  6. Zamierzasz działać sam. Samemu źle, zobaczysz. Poza tym duży może więcej, a samotny g… może.
  7. Myślisz, że jeśli założysz firmę, stronę internetową i bloga, to klienci zaczną walić do Ciebie drzwiami i oknami.
  8. Nie jesteś gotów na odpowiadanie całym swoim majątkiem w sytuacji jakiegoś poważnego błędu.
  9. Nie jesteś gotów pełnić pięciu, dziesięciu czy może nawet piętnastu ról oprócz właściwego wykonywania pracy (produkcji lub świadczenia usług).
  10. Chcesz zachować dobre zdrowie. To nic, że dziś jesteś młody, silny i zdrowy. Za przepracowanie, niedosypianie i stres zapłacisz po latach. Może nawet najwyższą cenę. To nie są żarty!

III. Jeżeli już zakładasz firmę, to:

  • W żadnym wypadku nie rejestruj jej pod domowym adresem. Twoje dane osobowe jako przedsiębiorcy nie podlegają żadnej ochronie. Jeśli Twoja działalność polega na bezpośrednim kontakcie z klientami, wynajmij lokal. Jeśli możesz pracować sam, w domowym zaciszu, wynajmij wirtualne biuro i w nim zarejestruj swoją działalność. Święty spokój w domu wart jest każdej ceny.
  • Powtarzam raz jeszcze: nie rób tego sam. Możesz zachorować. Możesz mieć perypetie rodzinne. Możesz mieć sto różnych kłopotów, które sprawią, że przez jakiś czas nie będziesz mógł normalnie pracować. Kto Cię wtedy zastąpi, kto pociągnie firmę dalej? Kto sprawi, by nie wypadła z rynku? A czy wiesz, że na L-4 dostaniesz z ZUS-u żałosne, nędzne grosze?
  • Od początku korzystaj z „naziemnego” lub internetowego biura rachunkowego. To nie tylko ktoś, kto fachowo wyliczy Ci podatki i doradzi. To także Twój pełnomocnik i adwokat w kontaktach z Urzędem Skarbowym. Bezcenne.
  • Pracuj dużo i intensywnie, ale nie przesadzaj. Zdrowie masz tylko jedno, a służbę zdrowia… Sam wiesz jaką.
  • Dąż do tego, żeby kiedyś MIEĆ firmę, a nie BYĆ firmą. Kapitalizm polega na tym, że jedni ludzie pracują na drugich i na ogół tylko ci drudzy mają powody do zadowolenia. A i to nie zawsze.
  • Pamiętaj, że pracujesz po to, aby żyć, a nie odwrotnie.

I na koniec taka luźna uwaga. Wspólnym mianownikiem we wszystkich tekstach opiewających własną działalność gospodarczą jest przekonanie o „wolności”. Ot, choćby o możliwości pospania sobie do południa, gdy inni, czy śnieg, czy deszcz, czy upał, muszą wstawać bladym świtem i gnać do korpo. To wszystko prawda. Ta „wolność” jednak ma swoją cenę: jesteś swoją firmą i swoją pracą, żyjesz nią, niebywałym luksusem jest zapomnienie o niej nawet na upragnionym urlopie.

Życzę Ci sukcesu w tym, co robisz. Wiem, że nie posłuchasz moich rad ani przestróg. Jesteś młody, myślisz, że wiesz i umiesz wszystko, że „sky is the limit” – to piękne. Ale i ryzykowne. Być może bardziej, niż sądzisz. W internecie można wyczytać, że niemal 80 procent polskich małych firm upada w ciągu pierwszych dwóch lat działalności. Brakuje im kapitału, zbyt wysokie są obciążenia składkami i podatkami, zbyt skomplikowane i nierzadko sprzeczne ze sobą są przepisy. Polska nie stanowi eldorado dla ludzi przedsiębiorczych i długo jeszcze nim nie będzie.

Słyszałeś takie powiedzenie „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”? No właśnie. Wielu pracowników i freelancerów marzy o własnej firmie. I odwrotnie: nawet nie wiesz, ilu mikroprzedsiębiorców chętnie zamieniłoby swoją DG na etat w korpo, choć prawie żaden się do tego nie przyzna. Wszystko, absolutnie wszystko ma i wady, i zalety.

Spróbuj chociaż to ostatnie zdanie wziąć sobie do serca, zanim pójdziesz do urzędu i zarejestrujesz firmę.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.