Pomacaj się za uchem i sprawdź

Niewielkie zgrubienie pod skórą. Jak krosta. Może być za lewym albo za prawym uchem. W lustrze tego nie widać, trzeba by pokombinować z dwoma lustrami. Gdy tego dotknąć – nie boli. Jest jednak twarde. Pomacaj się i sprawdź, bo jeśli to masz, nie jest dobrze. Ktoś, kto dysponuje właściwym nadajnikiem, może w sekundę wyczyścić ci pamięć. Może też nakazać ci zrobienie czegoś, na co  zupełnie nie masz ochoty. Albo czegoś, czego znaczenia i sensu sam nie rozumiesz. Nawet czegoś strasznego, choć najczęściej tylko głupiego. Może też zawsze i wszędzie ustalić twoją lokalizację.

Dwa dni zajęła mi lektura thrillera Boy 7. Kto nie czytał i nie oglądał filmu, tego krótko uświadomię: Tajemnicza CooperationX uruchomiła program Digital Boy. Wyselekcjonowanym nastolatkom, przetrzymywanym w odosobnionym ośrodku, wszczepia się microchipy. Nosiciel takiego urządzenia, będącego połączeniem nadajnika, odbiornika i procesora, jest całkowicie bezwolny i poddany władzy tych, którzy mają przyciski alarmowe. Jedno naciśnięcie – i chłopak nic nie pamięta. Jedno naciśnięcie – i wykona każde polecenie. Podrzuci narkotyki do mieszkania szanowanego sędziego, podłoży bombę (potem się powie, że to Al-Kaida), włamie się do poczty wiceprezydenta USA…

Czy ty też masz za uchem microchipa?

Patrzę na świat wokół mnie. Wszystko toczy się utartym szlakiem, jak co roku. W sklepach szaleństwo, w domach szaleństwo, w portfelach kataklizm. Dlaczego? Już za niewiele ponad tydzień przestanie ubywać dnia, a wkrótce potem zacznie go przybywać. Normalne zjawisko astronomiczne, co rok to samo i takie samo. Miliony ludzi wierzą jednak, że to rocznica dnia, gdy przed ponad dwoma tysiącami lat przyszedł na świat ktoś, kto… etc. Miliony innych nie bardzo w to wierzą, ale i one mają teraz w głowie sprzątanie, gotowanie, prezenty i żarcie. Jeszcze inni w ogóle w to nie wierzą, ale zachowują się identycznie jak wierzący, bo taka jest tradycja. Wielu ma dzieci i im tę tradycję od maleńkości wszczepia.

Microchip działa. Blogerzy dostają o tej porze roku szlachetnej sraczki i piszą o magii świąt. Media wtórują im, ile wlezie. TO atakuje zewsząd, trzeba się nieźle naszukać, by znaleźć enklawy od TEGO wolne.

Nic to

Jest jedna rzecz, którą niemal wszyscy ludzie potrafią doskonale: wypierać. Wypierają więc z pamięci i ze świadomości ten prosty i znany im doskonale fakt, że nadchodzące święta nic nie znaczą i niczego nie zmienią. 27 grudnia PiS nadal będzie się żarł z PO, znienawidzony wujek będzie nadal starym pierdołą, przełamanie się opłatkiem z wredną koleżanką z pracy nie sprawi, że przestanie ona donosić i pomagać w mobbingu. Ludzie będą tacy sami i świat będzie taki sam. Nawet choinki, stopniowo tracące igły, nie podtrzymają magii powszechnego ponoć pojednania i umiłowania. Tak już było rok temu i dwa lata temu, dziesięć lat, pięćdziesiąt…

Tydzień po pełnej pojednania i miłości wieczerzy nastąpi kolejna eksplozja zbiorowej głupoty. Miliony złotych wystrzelą w niebo atrakcyjną feerią, iluś idiotów straci wzrok lub palce, iluś będzie miało uszkodzenia słuchu, a niezliczone rzesze – potwornego kaca następnego dnia. Powód? Trzeba, jak co roku, zdjąć ze ściany zużyty kalendarz i powiesić nowy, w którym, nie wiedzieć czemu, znów najpierw będzie styczeń, potem luty, potem…

Zbiorowy obłęd skończy się dopiero, gdy Owsiak ochrypnie do reszty, a na niebie zgasną ostatnie fajerwerki. Czyjaś ręka naciśnie przycisk alarmowy i wyda polecenie:

     – A teraz do roboty!

Wolność

Są jednak – i stale ich przybywa – ludzie wolni. Podobnie jak bohater Boy 7 wycięli sobie ten microchip. To dość bolesna operacja, choć nie wymaga rozcinania skóry za uchem. Bolesna, bo wywołuj nieprzyjemnie reakcje pozostałych. Zdziwienie, niedowierzanie, czasem oburzenie, czasem nawet potępienie, bo jak tak można?

Okazuje się jednak, że można i choć czasem spojrzenie przez okno na rozświetlone choinki w cudzych oknach może wywoływać lekką nostalgię, to jednak satysfakcja z bycia wolnym jest bezcenna. A już nic milszego niż spokojne przebudzenie 1 stycznia ze świadomością, że czujemy się znakomicie, choć wszyscy wokół trzymają się za skacowane głowy i jęczą.

Cieszę się, bo nie mam żadnego ciała obcego za uchem i to, co i jak robię w porach nakazanych przez Kościół i (lub) tradycję, zależy wyłącznie od mojej woliCałe rzesze klechów, rodzina, znajomi – wszyscy mogą do upojenia uruchamiać swoje przyciski alarmowe i dziwić się, że nie działają.

Pomacaj się za uchem, sprawdź, co tam masz.

Warto.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Żadnych dyskusji!

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.