Przeczytaj koniecznie: wielka litera w zaimkach

Naprawdę nie wiem, skąd bierze się ten błąd i dlaczego jest aż tak rozpowszechniony. Grzeszą nim zwłaszcza ludzie bardzo młodzi (czego ich uczono w szkole?), ale i dorosłym się on zdarza. Chodzi o nadużywanie wielkiej litery w zaimkach osobowych i dzierżawczych, czyli w takich słowach jak ja, on, ci, my, nas, nasze itp. Czasami takie nadużycia zakrawają na bezczelność, co postaram się wykazać za chwilę.

Trzymam oto w ręku ulotkę pewnej firmy i czytam:

Lubimy, gdy klienci zwracają się do Nas z pytaniami.

Jakim prawem ludzie z tej firmy okazują aż taki szacunek samym sobie? A jakim prawem czyni to samo blogerka, umieszczając w swoim blogu stronę „O Mnie” zamiast „O mnie”? Ta sama blogerka potrafi też pisać mniej więcej tak:

Denerwują mnie niektórzy ludzie stamtąd, zwłaszcza Ci, którzy mają o sobie zbyt dobre zdanie.

W dzisiejszym wpisie opowiem wam o Moich ostatnich przeżyciach.

Ustalmy więc, kiedy zaimki piszemy wielką, a kiedy małą literą.

Zasada nr 1: zaimki piszemy na ogół małą literą.

Zasada nr 2: wielką literą okazujemy komuś szacunek lub uczucie. Komuś, nie sobie!

Wielką literą powinniśmy pisać zaimki określające osobę, do której się zwracamy:

Powiadomię Cię o mojej decyzji.

Wszystko to Wasza wina.

Jak Pański syn śmiał oświadczyć się mojej córce?!

Z przyjemnością informuję, że została Pani przyjęta do pracy w naszej firmie.

Wiedz, że nie interesują mnie Twoje wykręty.

Może też wystąpić sytuacja, w której piszemy o jakiejś niezwykle szanowanej lub nieżyjącej osobie. Ja sam, wspominając o mojej nieżyjącej od 10 lat matce, piszę o mojej Mamie (to oczywiście nie zaimek) lub o Niej. Podobnie wyglądałaby pisownia w laudacji:

Dziś przyjdzie nam pochować tragicznie zmarłego Jerzego Zielińskiego. Na zawsze zostanie w nas pamięć o Jego dokonaniach.

Zasada nr 3: wielką literą zapisujemy zaimki odnoszące się do Boga.

Czynimy to zawsze, gdy wypowiedź jest do Boga adresowana:

Niech się stanie wola Twoja.

Dzięki Ci, Boże,  za Twe hojne dary.

Nie dotyczy to zaimków zwrotnych:

Miej mnie, Boże, zawsze w swej opiece.

Pisząc o Bogu, możemy (co nie znaczy, że musimy) używać wielkiej litery:

Jestem agnostykiem: nie wierzę w Boga, ale dopuszczam myśl, że może on (albo: On) jednak istnieje.

Najwyraźniej Bóg chciał, abym dotrzymał danego mu (albo: Mu) słowa.

Również i w tym wypadku zaimki zwrotne piszemy małą literą:

Przyjdzie dzień, w którym Bóg każe mi przyjść do siebie.

Czy istnieje sytuacja, w której zaimki odnoszące się do pierwszej osoby (ja, my, mnie, moje, nasze etc.) można lub trzeba pisać wielką literą? Myślę, że nasza wspomniana wyżej blogerka mogłaby przeżyć taką oto lekcję pisania:

dostaniesz

Skąd to „Mnie”?  Przez analogię do Biblii. W niektórych jej wydaniach wypowiedzi, mające charakter cytowania słów Jezusa, zawierają taką właśnie pisownię zaimków:

Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. (J 14,6)

Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. (J 14,11)

Ten przywilej przysługuje jednak tylko cytowanemu ponoć Jezusowi, w żadnym wypadku więc go (Go) w tym nie naśladuj!

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.