Teksty na zamówienie

Skoro jesteś na stronach mojego bloga, to albo już wiesz, albo za chwilę możesz się dowiedzieć, jak piszę. Być może zatem jesteś lub znajdziesz się w gronie tych, którym moje pisanie się podoba. Nic nie stoi na przeszkodzie, abym (na)pisał tekst(y) dla Ciebie, na Twoje zamówienie. Musimy tylko dogadać się co do tekstu i mojego honorarium. Pozwól jednak, że najpierw podam Ci parę informacji o tym, jakie piszę teksty na zamówienie, a jakich nie.

teksty na zamówienie

Tu redaguję, koryguję, piszę i bloguję

Pisaniem zajmuję się od wielu, wielu lat. Pracowałem już w gazecie codziennej, w miesięczniku i w PAP. Krótko, bo krótko, ale pracowałem też w rozgłośni radiowej. Od lat piszę na własny rachunek. Mam więc na koncie ogromną liczbę tekstów i zgromadziłem niemałe doświadczenie. Pisanie tekstów uzupełnia moją podstawową działalność, czyli pracę redaktora i korektora.

Co mogę dla Ciebie napisać?

Możesz u mnie zamówić teksty z dwóch głównych kategorii: informacyjne i publicystyczne. Moje ulubione to te ostatnie – zwłaszcza, gdy mogę je przyprawiać ironią i sarkazmem. Lubię rozprawiać o czymś, ale jeszcze bardziej lubię rozprawiać się z czymś. Wtedy pisanie sprawia mi największą przyjemność. Taka jest moja natura, co zresztą potwierdzi się w następnym akapicie. Mam niestandardowe podejście do wielu zagadnień, miewam nietypowy punkt widzenia, przedstawiam nieszablonowe argumenty. Nie uznaję żadnych świętości i nie mam litości dla czegokolwiek, co złe, głupie, absurdalne, szkodliwe lub mierne. Gdy jednak trzeba, umiem schować swoje poglądy do kieszeni i informować bezstronnie, rzetelnie i konkretnie.

Czego nie piszę

Jestem autorem, a nie copywriterem. Jeśli szukasz copywritera, polecam Ci Macieja Wojtasa.

Wiedz zatem, że na pewno nie napiszę dla Ciebie:

  • precli,
  • tekstów zapleczowych,
  • tekstów reklamowych i sprzedażowych,
  • wypracowań, prac semestralnych, dyplomowych itp.

Wielu ludzi, oferujących pisanie na zamówienie, obiecuje m.in. teksty na zamówienie, które mają sprawić, że czytelnicy zachwycą się jakąś usługą lub produktem i ochoczo sięgną po portfele. Ja wręcz przeciwnie: jako człowiek uczciwy nie zamierzam udawać, że umiem pisać teksty sprzedażowe, perswazyjne, reklamowe, a więc skłaniające do zakupu. Nie, nie umiem i nawet nie chcę umieć. Reklama to nie mój żywioł, nie lubię być jej odbiorcą i nie umiem być twórcą. Nie wyręczę Cię też w Twoich obowiązkach ucznia, studenta czy naukowca: bądź uczciwy i swoje prace pisz samodzielnie. Ja mogę zająć się ich redakcją i korektą, ale nie tworzeniem.

Nie przepadam też za pisaniem tekstów specjalistycznych, kiedy to miałbym udawać eksperta w jakiejś dziedzinie, o której wiem tylko, że istnieje.

Ile kosztują teksty na zamówienie?

Nie będę udawał przed Tobą, że jestem najtańszym autorem w Polsce. Nie konkuruję z kimkolwiek cenami, ba, wręcz nie interesują mnie stawki moich konkurentów. Nie mam przesadnych oczekiwań, ale godzina mojej pracy kosztuje przynajmniej tyle, ile godzina pracy dobrze opłacanego rzemieślnika. Oznacza to, że nie gwiazdorzę, ale też oczekuję godziwego wynagrodzenia, adekwatnego nie tylko do jakości tekstu, ale też do mojej wiedzy i doświadczenia. Jeśli szukasz piszących za grosze, bez trudu znajdziesz w internecie miejsca, gdzie jest ich bez liku.

Prawa autorskie

Wszystko, co napiszę, objęte jest prawami autorskimi. Oznacza to dwie możliwości:

  • Pierwsza – tekst zostaje podpisany moim imieniem i nazwiskiem bądź w inny, wskazany przeze mnie sposób.
  • Druga – tekst ukazuje się bez jakiegokolwiek podpisu, o ile zostało to ze mną uzgodnione. Może to mieć to swoje odbicie w cenie.

Zainteresowany?

Jeżeli chcesz zamówić u mnie tekst lub choćby zapytać o możliwość jego napisania, odwiedź moją firmową stronę Texter.pl. Znajdziesz tam formularz oraz – jeśli wolisz – właściwy adres e-mail. Możesz też do mnie zatelefonować.

Zapraszam!

Żadnych dyskusji!

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.