5 rozpowszechnionych błędów językowych

Niektóre błędy językowe są szczególnie wredne, a to dlatego, że rozprzestrzeniają się jak HIV w męskim klasztorze. Internet, w którym “pisać każdy może”, to szczególne bogate źródło epidemii. Można niekiedy całymi latami żyć w błogim przekonaniu, że jakieś wyrażenie jest jak najbardziej prawidłowe, choć to nieprawda. Wybrałem na dziś pięć takich właśnie błędów. Sprawdź, czy i Ty popełniasz któryś z nich.

I. Masz ciężki orzech do zgryzienia

Stanąłeś przed jakimś dylematem, trudno Ci podjąć decyzję. Postawiono przed Tobą jakieś trudne zadanie. Już teraz wiesz, że będziesz sobie nad nim łamał głowę, szukając rozwiązania. Przyjąć oświadczyny czy nie? Pogonić klienta – idiotę, który może nieźle zapłacić, ale wymagania ma takie, jak gdyby był arabskim szejkiem po wygranej w “Mam talent”? Pójść wreszcie do dentysty czy kupić ibuprom i jakoś przebiedować? Wydać parę stów na kurs blogowania czy odłożyć je na emeryturę?

W takich sytuacjach masz twardy orzech do zgryzienia. Na upartego – trudny, choć to już wyrażenie potoczne. Byle nie ciężki, bo to już błąd.

5 błędów językowych

II. Idziesz po najmniejszej linii oporu

I już. Zamiast łamać sobie głowę, nie spać po nocach, rozpaczliwie szukać rady u rodziny i znajomych, postanawiasz ułatwić sobie zadanie. Rzucisz monetą, by to ślepy los zdecydował za Ciebie. Odpiszesz klientowi, że w tej chwili jesteś bardzo zajęty, ale zapraszasz serdecznie za miesiąc. Kupisz zapas ibupromu na najbliższe pół roku. A za parę stów kupisz sobie jakiś modny ciuch, żeby się pieniądze nie marnowały.

Starannie unikając trudności, ułatwiając sobie zadanie lub decyzję, idziesz po linii najmniejszego oporu. Nie mnie decydować o tym, czy jest to słuszne podejście, ale językowo tylko ta wersja jest poprawna.

III. Próbujesz się domyśleć, co zrobiłby Twój przyjaciel

Ponieważ mimo wszystko nie masz pewności, czy postąpiłeś słusznie, usiłujesz wejść w rolę kogoś innego i wyobrażasz sobie, co ten ktoś zrobiłby na Twoim miejscu. Nie jest to jednak łatwe, bo choć znasz go na wylot, to nim nie jesteś. Diabli wiedzą, co on by począł. A najgorsze jest to, że zrobiłby to, co należy: zdążyłeś się już niejeden raz przekonać, że to łebski facet (chociaż nie mieszka w Łebie) i prawie zawsze ma rację.

Lecz tego, co on by zrobił, za żadne skarby nie możesz się domyślić. Nie ma wyboru – musisz go po prostu zapytać.

IV. Twój łebski przyjaciel ma na imię Gienek

I tak też się do niego zwracasz. W skrytości ducha śmiejesz się nawet, bo kto normalny daje dziecku na imię Eugeniusz? Dobrze wiesz, że Twój wierny druh nienawidzi swojego imienia, ale nie zmieni go, bo to po dziadku i zrobiłby przykrość swoim rodzicom. Zresztą “Benek i Gienek” brzmi całkiem nieźle, wręcz podkreśla, że jesteście zgranym duetem. I tak już przez długie lata, przecież zaczęło się jeszcze w szkolnej ławce.

Tym dziwniejsze, że nikt dotąd nie zwrócił ani Tobie, ani jemu uwagi na to, że poprawna pisownia to Genek. Owszem, wymawia się to miękko, z “i”, ale pisze tylko z “e”.

V. Liczy się dla Ciebie wygląd zewnętrzny

Sam o niego dbasz i od innych dbałości oczekujesz. Uważasz, że wygląd zewnętrzny mówi wiele o człowieku. Zdradza przede wszystkim to, czy ktoś o siebie dba. Czy ma dobry gust i umie się dobrze ubierać. No, a gdy chodzi o kobiety, to już podstawa: kobieta ma być piękna i koniec. Pasztety – wysiadka. Albo burki niech noszą. W końcu po coś je wymyślono, prawda?

Tyle tylko, że wygląd to wygląd, nie może być ani zewnętrzny, ani – tym bardziej – wewnętrzny.

Teraz przyznaj się, Czytelniku: który z tych błędów popełniasz? A może więcej niż jeden?

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.