Chciałbym znów mieć firmę, lecz rząd nie pozwala

Dokładnie za dwa tygodnie minie rok od dnia, w którym po 18 latach wyrejestrowałem firmę. Załatwiłem ją ja sam (nie mam zwyczaju przerzucać na innych odpowiedzialności za własne błędy), ale nie byłoby wiele nieprawdy w stwierdzeniu, że ZUS solidnie się do tego przyczynił. A może nie tyle ZUS, ile zbójeckie prawo, nakazujące płacić niemałą składkę niezależnie od tego, czy zarobiło się więcej, mniej czy ani grosza. Dziś działam w inkubatorze przedsiębiorczości, co ma wiele zalet, ale i pewne wady.

Kiedy więc słuchałem zapowiedzi rządu o likwidacji ryczałtowych składek na ZUS i zastąpieniu ich składkami liczonymi od przychodu, miałem przez chwilę nadzieję, że w pierwszych dniach stycznia 2019 r. znów zarejestruję firmę.

Niestety, nic z tego nie wyjdzie.

A miało być tak (niespecjalnie) pięknie

Niedawno rozmawiałem z koleżanką po fachu, copywriterką. Okazało się, że w życiu nie słyszała nic o tzw. piątce Morawieckiego, dlatego z grubsza przypomnę, co pan premier obiecywał. Zapowiedział on mianowicie, że od 1 stycznia 2019 r. przedsiębiorcy osiągający przychód miesięczny w granicach 5300 zł będą płacili ZUS liczony od przychodu, mniej więcej 24 procent. Pomysł w gruncie rzeczy idiotyczny, bo jeśli ktoś ma sklepik i osiągnie 5000 zł przychodu, ale 4000 zł wyda na towar, to w kieszeni zostanie mu 1000 zł brutto – liczenie ZUS od przychodu zamiast od dochodu nie ma w jego wypadku żadnego sensu, w niczym mu to nie pomoże.

Co innego jednak copywriter lub korektor: moje koszty działalności są minimalne, więc kto wie, może nawet miałoby to sens. Diabeł tkwił w szczegółach. Nadzieja pozostawała.

Zapoznałem się jednak z projektem ustawy (klik!), grzecznie leżakującym w Rządowym Centrum Legislacji. Też możesz to zrobić, ale uprzedzam: projekt napisano tak, żeby nikt normalny go nie zrozumiał. 

Co nieco jednak zrozumieć mi się udało i stąd wiem, że cały ten pomysł to – jak zwykle – gówno opakowane w kolorowy papierek ze ślicznym logo PiS. Bo:

  • żeby z tego cuda korzystać od 1 stycznia 2019 r., trzeba w roku 2018 prowadzić działalność gospodarczą przez co najmniej 60 dni. W moim przypadku oznaczałoby to 2 × 1200 zł ZUS, żeby potem mieć składkę np. o 300 zł niższą.
  • ów „mały ZUS” będzie można płacić tylko przez trzy lata, potem nie ma zmiłuj, normalna składka.
  • nie jest dla mnie jasne, co oznacza, że przepisów ustawy nie stosuje się wobec osób, które:

6) ustalały najniższą podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne
i rentowe zgodnie z niniejszym artykułem przez 36 miesięcy kalendarzowych
w ciągu ostatnich 60 miesięcy kalendarzowych prowadzenia pozarolniczej
działalności gospodarczej. Do powyższych limitów wlicza się, jako pełny
miesiąc, każdy miesiąc kalendarzowy, w którym osoba odpowiednio ustalała
najniższą podstawę składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe zgodnie
z niniejszym artykułem lub prowadziła pozarolniczą działalność gospodarczą
przez co najmniej jeden dzień kalendarzowy.”;

Kara za działalność gospodarczą

…ale tak na czuja domyślam się, że mnie by to dobrodziejstwo w ogóle nie objęło – to kara za to, że w ciągu ostatnich 5 lat prowadziłem działalność gospodarczą i grzecznie płaciłem wymagane składki.

BTW: może słyszałeś o tzw. działalności bez rejestracji? Teoretycznie obywatel RP może od 30 kwietnia br. legalnie zarobić 1050 zł bez rejestrowania działalności gospodarczej, płacenia ZUS-u itp. Tylko podatek PIT musi uiścić (ale to przy rozliczeniu rocznym). Dopiero gdy przekroczy ten limit, musi w ciągu 7 dni zarejestrować firmę.

Każdy obywatel RP może więc sobie np. dorobić do pensji albo zarobić parę groszy na lewo, choć w pełni legalnie.

Każdy, ale nie ja. Bo genialny ustawodawca i tutaj zastrzegł, że nie dotyczy to osób, które w ciągu ostatnich pięciu lat prowadziły działalność gospodarczą.

Innymi słowy: jeśli masz firmę, potkniesz się i upadniesz, rząd i Sejm Ci nie pomogą, tylko sprzedadzą dodatkowego kopa.

Oczywiście nie ulega najmniejszej wątpliwości, że ten ZUS-owski rabat ogłoszony w ramach tzw. piątki Morawieckiego ma służyć rządowi i PiS-owi, a nie obywatelom. To normalne, tak postępuje każda partia i każdy rząd w naszym pięknym kraju po 1989 roku. Lewica czy prawica, środek, góra, dół czy skos – wszyscy wycierają sobie gęby małymi i średnimi firmami, a robią wszystko, żeby im działanie utrudnić.

Bajki premiera Morawieckiego

Jak rządzący odpowiadają na krytykę rzekomo „małego ZUS-u”? Otóż tłumaczą, że ich projekt ma być kompatybilny z małym ZUS-em dla rozpoczynających działalność gospodarczą, dlatego jest ograniczony w czasie i wyklucza takich jak ja. Filozofia jest ponoć taka: władza daje przedsiębiorcy czas na to, żeby rozwinął skrzydła i zwiększył dochody – potem będzie miał z czego płacić normalne składki. Do głowy rządzącym nie przyjdzie, że działający w pojedynkę i tylko osobiście korektor, copywriter, krawiec albo hydraulik nigdy nie przekroczy pewnego poziomu dochodów, bo to jest po prostu niemożliwe. Ja już nawet nie wspominam o tym, że mając 55 lat na karku, nie mogę pracować 7 dni w tygodniu po 12 godzin, to ponad moje siły, a nie wymieniłem jeszcze nagrobka w miejscu, gdzie zamierzam spocząć na wieki. Choć trzeba wymienić.

Na pytanie, dlaczego składka ma być liczona od przychodu zamiast od dochodu, pani wiceminister finansów odpowiada, że ten sposób liczenia jest… bardziej transparentny.

I koniec.

Jest źle i tak też pozostanie

Nie sądzę, by za mojego żywota znalazła się ekipa rządząca, która naprawdę pomogłaby tzw. mikroprzedsiębiorcom. Bo i kto miałby to zrobić? PiS nie – to już wiemy. PO z jej filozofią „łupić malutkich podatkami ile wlezie, chronić bogatych” też nie. Chwilowo bezpartyjny milioner Petru z jego „na to nie ma pieniędzy”? Wiadomo. To może PSL? Nie, dla nich liczy się „rodzina (wójta) na swoim”. SLD leży i kwiczy, Zandberg najchętniej by przedsiębiorców rozstrzelał, bo jego zdaniem każdy z DG to nie tylko bogacz, ale i kombinator.

Gdyby jednak ktoś kiedyś chciał się do tego przymierzyć, powinien zrozumieć jedną prostą rzecz: przedsiębiorca a człowiek z działalnością gospodarczą to nie to samo. „Miałem firmę” przez 18 lat, ale nigdy nie byłem przedsiębiorcą. Przedsiębiorca to ktoś, kto zatrudnia innych, operuje kapitałem, inwestuje, zaciąga kredyty i ponosi ryzyko inwestycyjne. Freelancer, który pisze i poprawia teksty, podobnie jak właścicielka małego zakładu krawieckiego, hydraulik, zegarmistrz lub szewc to nie przedsiębiorca. Jak go nazwać? Może „samozatrudniony”, ale nie lubię tego słowa.

Ktokolwiek chciałby rozwiązać problem sprawiedliwego opodatkowania i obłożenia składkami freelancerów, musiałby przyjąć za punkt wyjścia to właśnie rozróżnienie i przyłożyć inną miarę do ludzi osobiście, jednoosobowo wykonujących pracę, a inną dla przedsiębiorców, zatrudniających pracowników. Czy to takie trudne?

W Polsce chyba nie do przejścia.

A co do mnie – no cóż, będę musiał przetrwać pięć bitych lat w inkubatorze i dopiero potem pomyśleć (na kilka lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego!) o ponownym założeniu „firmy”. Chyba nie muszę dodawać, że stawiając mi tę barierę rząd, strzela w stopę samemu sobie. Gdyby mi na to pozwolił teraz, to jakiś ZUS, choć mały, jednak bym płacił. A tak – nie zobaczą przez te pięć lat ani grosza, a i podatki płacę niższe, niż gdybym miał zarejestrowaną DG.

Bez sensu, czyli jak zwykle.

PS. Tylko błagam, nie podpowiadajcie mi w komentarzach jakichś myków typu spółka Ltd. w Wielkiej Brytanii albo z o.o. u nas. Znam to wszystko, to nie dla mnie.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie. Wiedz przy tym, że jeśli odwiedzasz w internecie strony z gejowskim porno lub suplementami diety albo – o zgrozo – blogi młodych matek, to ja o tym nie wiem i nic nie chcę wiedzieć, to wyłącznie Twoja prywatna sprawa.