Dane osobowe i inne – to liczba mnoga, a jak brzmi pojedyncza? | Po polskiemu

Dane osobowe i inne – to liczba mnoga, a jak brzmi pojedyncza?

Wymyślony przez eurokratów twór pod nazwą RODO zbiera już swój obrzydliwy plon: kto żyw, wysyła innym informacje o swojej polityce prywatności, zamieszcza je na stronie internetowej i odbiera niezliczone maile od niemal każdej firmy, z którą miał w ostatnich latach do czynienia. Mnie samemu szczęka parę razy opadła, gdy się dowiedziałem, kto jeszcze przechowuje moje dane. Głupki straszą dwudziestoma milionami kary za każde uchybienie, a ja się zastanawiam, czy powinienem oficjalnie poinformować moją własną, prywatną i osobistą żonę, że przechowuję, a nawet czasem przetwarzam jej adres e-mail.

Ponieważ prezes jest w szpitalu i niewiele się dzieje, potrzebny jest temat zastępczy i RODO znakomicie się do tej roli nadaje. I oto wczoraj Gazeta Wyborcza zafundowała czytelnikom w internecie taki oto pasztet:

Oj dana, dana

Tu się ktoś bardzo, ale to bardzo zagalopował.

Rzeczownik dane nie posiada liczby pojedynczej. Nie i koniec.

Trzeba się pogodzić z tym, że są takie słowa i jakoś sobie z nimi radzić nawet w sytuacjach, w których aż się prosi o liczbę pojedynczą. Na przykład:

Imię i nazwisko to dane osobowe. Czy adres e-mail to także da… STOP!

Nie, nie dana osobowa, lecz:

  • element [zbioru] danych osobowych
  • składnik danych osobowych
  • cząstka danych osobowych

Można też inaczej:

Czy adres e-mail

  • należy do [zbioru] danych osobowych?
  • zalicza się do [zbioru] danych osobowych?
  • jest elementem (cząstką, składnikiem) danych osobowych?

Tak więc:

Dzięki RODO wizyta u lekarza zalicza się do danych osobowych.

I bardzo dobrze.

Często przywołuję w moich językowych rozważaniach opinie ekspertów z Poradni językowej PWN. Dawno już temu zapytany o dane prof. Mirosław Bańko odpowiedział:

Dane mają tylko liczbę mnogą. Jeżeli potrzeba odnieść się do pojedynczej informacji, można powiedzieć jedna z danych.

Trudno polemizować z autorytetem, ale myślę, że w tym miejscu czcigodny profesor poszedł odrobinę za daleko. Zasugerował mianowicie, że gdyby istniała liczba pojedyncza od słowa dane, to byłaby rzeczownikiem rodzaju żeńskiego. Być może właśnie z takiego rozumowania biorą się próby utworzenia „danej” – zupełnie niepotrzebne i szkodliwe dla języka. Nie popieram mówienia ani pisania jedna z danych,  zdecydowanie to odradzam.

Zwróćmy przy okazji uwagę na pewien rodzaj danych osobowych. Istnieją bowiem dane szczególnie poufne, które powinny być bardziej chronione niż imię, nazwisko i adres. Są to np. informacje o czyichś chorobach albo orientacji seksualnej. W języku polskim zakorzenia się już określenie dane wrażliwe. Jest to oczywiście kalka angielskich sensitive data.

Czy dane rzeczywiście mogą być wrażliwe? A niby na co? Na dotyk?

Lepiej brzmiałoby: poufne, intymne, może nawet konfidencjonalne. O szczególnym znaczeniu.

 

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: biuro@texter.pl

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie. Wiedz przy tym, że jeśli odwiedzasz w internecie strony z gejowskim porno lub suplementami diety albo – o zgrozo – blogi młodych matek, to ja o tym nie wiem i nic nie chcę wiedzieć, to wyłącznie Twoja prywatna sprawa.