Gwarantowany Czarny Piątek

To już za dwa dni – Black Friday, czyli po naszemu Czarny Piątek. Kolejny zwyczaj importowany z ju-es-ej. W taki dzień lepiej nie wchodzić do sklepu w chwili jego otwarcia bez zbroi rycerskiej albo przynajmniej ekwipunku hokejowego bramkarza, bo można zostać stratowanym. W sumie do tego to nawet czarne piątki nie są potrzebne: chyba każdy widział, choćby na zdjęciach lub w telewizji, co dzieje się w Lidlu, gdy „rzucą” coś atrakcyjnego, a w dobrej cenie.

Nie, ja czegoś takiego nie urządzę. Nie będę sprzedawał moich usług taniej, bo mi się to zwyczajnie nie opłaca. Być może jest to świetne rozwiązanie dla handlu, zwłaszcza w takich Stanach, gdzie ponoć 100 mln Jankesów rzuca się w ów wybrany piątek na zakupy, a sprzedawcy notują rekordowe zyski. Ale może sam coś kupię? O, zrobię tak: jeśli od tej chwili do piątku wpadnie mi jakieś dobre zlecenie, to dochód przeznaczę na zakupy w okazyjnych cenach.

Black Friday 2017

Długa lista potrzeb

Oj, byłoby tego… Przydałyby się na przykład nowe okulary. Tylko nie wiem, do czego: do chodzenia, czy do czytania. W związku z pewną mało dolegliwą, ale wyjątkowo wredną chorobą przewlekłą pozajączkował mi się wzrok. Miałem okulary do chodzenia i do czytania, co było dość niewygodne, bo musiałem je zmieniać. Teraz chodzę ze szkłami do chodzenia dyndającymi na sznurku, a wkładam je, gdy pracuję przy komputerze albo czytam. Okulista by płakał, gdyby to usłyszał…

Inną potrzebą byłby abonament na dostęp w którymś ze specjalistycznych serwisów wspomagających SEO i SEM. Od jakiegoś czasu interesuję, a i trochę zajmuję się pozycjonowaniem kilku moich witryn. Bardzo trudno to robić bez dostępu do różnych Majestików, Ahrefsów itp. Obawiam się jednak, że prędzej dostanę 500+ na drugiego kota, niż zafunduję sobie taki dostęp. Ceny są obłędne. Czy i o ile spadną w piątek?

Całe szczęście, że moje ryby nic nie wiedzą o tych wyprzedażach, bo choć głosu nie mają, pewnie jakimś sposobem zaczęłyby drzeć japę. Tak się bowiem złożyło, że o ile do niedawna mieliśmy z żoną dwa akwaria, to teraz mamy tylko jedno. To większe, 126-litrowe, zaczęło przeciekać. Miało prawo po sześciu latach. Całe szczęście, że żona to zauważyła, bo gdybyśmy nic z tym nie zrobili, zapewne z kap-kap zrobiłoby się chlup-chlup, a może nawet brzdęk i… W ramach błyskawicznej akcji ratunkowej przenieśliśmy więc rybola z dużego akwa do małego akwa. Musi się jakoś pomieścić razem z dotychczasowymi lokatorami mniejszego zbiornika. Jak się nie ma, co się lubi…

Marzy mi się też nowy fotel, a właściwie krzesło komputerowe. Ludzie, jakie cudeńka teraz robią… Mój dyrektorski fotel jest bardzo wygodny, ale był kupowany w zupełnie innych okolicznościach. Pracowałem wtedy z reguły, trzymając nogi na parapecie, a klawiaturę na kolanach. Ponieważ miałem dalekowzroczność starczą, odległość między moimi ślepiami a monitorem wynosiła jakieś półtora metra. I wszystko czytałem bez trudu! No, ale teraz jest inaczej. Przydałby mi się fotel z takimi cudeńkami, które sprawiają, że kręgosłup nie boli. Widziałem nawet taki: siedzenie regulowane w poziomie i w pionie, podłokietniki takoż, zagłówek, jakieś takie coś lędźwiowe, żeby nie bolało, oczywiście bujanko… Ech…

Sporo tego, a w piątek pracuję jak co dzień i czasu mi nie starczy, żeby odwiedzać w internecie sklep za sklepem w poszukiwaniu promocji. Dużo by było tego szukania. Pewnie więc, dla zaoszczędzenia czasu, kliknę sobie w ten banerek:

…i zobaczę, co gdzie dają. A jak będzie za co, to coś kupię.

A nawet, jeśli nic nie kupię, to i tak będę miał czarny piątek.

Bo w piątki żona zarządza sprzątanie. Nieodwołalnie.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com
  • Mnie nigdy nie krecily te wielkie wyprzedaże w czarny piątek

  • Ja też się przyznaje, że jeszcze nigdy nie korzystałam z tych piątkowych promocji…

  • nie korzystam z tego szału

  • Chyba właśnie uratowałeś mi życie, a już na pewno zdrowie. Ja co piątek robię większe zakupy w Biedrze i choć od kilku dni słyszę “Czarny Piątek” w każdej możliwej formie, to jakoś nie powiązałam faktów, że Czarny Piątek + wyprzedaże + Biedronka/Lidl + Janusze = rzeźnia do kwadratu. Dopiero w trakcie czytania Twojego wpisu, dlatego pięknie dziękuję. Zaopatrzę się w zbroję… albo w zakupy, ale nie w piątek 😉

    • Ja w piątki bywam w Lidlu, już mi się włos jeży ze strachu na myśl o tym, co będzie. Moja jedyna nadzieja w tym, że chodzę tak koło południa – może do tej pory lud biedujący miast i wsi wyniesie ze sklepu wszystko, co dadzą w promocji.

      • Pewnie o 7 rano rzeźnia na otwarciu, a potem już lepiej. To ja polecam chodzenie koło 18, 2wtedy jest już tylko burdel i niedobitki społeczeństwa, które próbują jeszcze coś wyrwać 😉

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.