Jak pisać dobre dialogi w powieściach i opowiadaniach

Jako redaktor i korektor mam raz po raz do czynienia z powieściami i opowiadaniami. Nadsyłają mi je literaci – amatorzy, najczęściej niemający jeszcze w dorobku żadnej wydanej publikacji, czasami zaś ludzie, którzy wydali już coś własnym sumptem. Z narracją radzą sobie różnie, jedni lepiej, inni gorzej, ale niemal wszyscy mają większe lub mniejsze problemy z dialogami, co przysparza mi dodatkowej pracy. Postanowiłem więc poświęcić jeden tekst objaśnieniu, jak pisać dobre dialogi. 

Jak pisać dobre dialogi

Po pierwsze – interpunkcja

Ta sprawia najwięcej kłopotów. Autorzy nie wiedzą, jak łączyć wypowiedzi bohaterów z narracją. Otóż tak:

I. Zasada nr 1: Każdą wypowiedź bohatera zaczynamy od pauzy i wcięcia akapitowego. Między pauzą a pierwszą literą wstawiamy spację niełamiącą, dzięki czemu zachowamy zawsze taki sam odstęp.

— To nieuczciwe i niemoralne — powiedział Paweł, siadając w fotelu.

Zwróć uwagę: pauza to nie ta mała kreseczka po prawej stronie zera na klawiaturze. To znacznie dłuższa kreska (zwana nawet kreską dialogową).

II. Zasada numer dwa: jeżeli po wypowiedzi bohatera następuje narracja z czasownikiem oznaczającym mówienie (powiedział, rzekł, odparł, wtrącił, przerwał mu, zaprotestował itp.), to wypowiedź ta nie może się kończyć kropką. Może się kończyć niczym, pytajnikiem, wykrzyknikiem lub wielokropkiem. Narracja zaczyna się małą literą. Po kolei:

— Nic na to nie poradzisz — rzekła Anna.

— Co ty pieprzysz? — spytał Paweł po chwili namysłu.

— To, co słyszysz! — wykrzyczała dziewczyna.

— No, skoro tak… — wysyczał Paweł.

III. Zasada numer trzy: krótką narrację można wpleść w wypowiedź bohatera, wtedy nie kończymy jej kropką, tylko po pauzie kontynuujemy wypowiedź:

— Nie mów — ostrzegła Anna — że chcesz mi grozić. Nie ryzykuj!

Zauważ, że narracja zawsze zaczyna się od czasownika.

IV. Zasada numer cztery: wypowiedź bohatera możemy zakończyć kropką, jeśli następująca po niej narracja nie odnosi się bezpośrednio do wypowiedzi osoby mówiącej:

— Ja ci nie grożę, ja cię tylko informuję. — Paweł zapalił papierosa. Widać było, że jest pewny siebie.

W takiej sytuacji narracja musi się zaczynać od podmiotu.

Oczywiście możemy też zakończyć wypowiedź bohatera kropką, a narrację wznowić w następnym akapicie:

— Tak? — zapytała Anna z drwiącym uśmieszkiem. — A ja nie przyjmuję tego do wiadomości.

Na pewien czas w pokoju zapadła cisza. Małżonkowie usiłowali zebrać myśli.

V. Zasada numer pięć: wypowiedzi bohaterów możemy wprowadzać dwukropkiem:

Paweł wstał raptownie z fotela i zapytał:

— Czy ty zawsze musisz stawiać na swoim? Nigdy nie ustępujesz?

VI. Zasada numer sześć: w wypowiedziach bohaterów liczby wyrażamy słownie:

— Czasami — odparła Anna. — Ale sto tysięcy dla mnie. I koniec.

Zasada numer siedem: wielokropek może oznaczać urwanie wypowiedzi i dokończenie jej przez inną osobę.

— Nigdy w życiu. Chyba że…

— …że niby co?

Po drugie – umiejętna, oszczędna narracja

Autorzy, którzy nie wiedzą, jak pisać dobre dialogi, nie radzą sobie też przeważnie z dawkowaniem narracji typu „powiedział Paweł”, „odrzekła Anna” itp. Albo jest jej za dużo (każda pojedyncza wypowiedź jest nią okraszona), albo za mało i wtedy czytelnik nie wie, kto z bohaterów wypowiedział daną kwestię. Trzeba tu znaleźć złoty środek. Na pewno należy ułatwiać czytelnikowi orientację, ale też dbać o to, by dialogi, zwłaszcza w sytuacjach dziejących się szybko, biegły wartko:

— Jajco!

— O, tracimy opanowanie…

— Sama tracisz opanowanie. Przecież widzę, jak ci drżą kolana!

— Wydaje ci się, mój drogi.

Zauważ, że słowami „sama” i „mój drogi” podpowiedziałem tutaj czytelnikowi, kto wypowiada którą kwestię. Nie musiałem dodawać nigdzie „stwierdził Paweł” ani „odparła Anna”. To też dobry sposób na unikanie wtrąceń narratora, które spowolniłyby akcję.

Innymi słowy: nie ma potrzeby dodawać za każdym razem, kto co powiedział. Owszem, trzeba to robić, ale tylko po to, by czytelnik zachował orientację albo w celu lepszego opisania sytuacji („powiedział Paweł, odwracając się plecami i łapiąc się pod boki”).

Po trzecie – śmierć wołaczom!

Wołacz to prawdziwe przekleństwo amatorskich prób literackich. Sam(a) pomyśl: czy nasi bohaterowie zwracaliby się do siebie „Anno” i „Pawle”? Oczywiście nie, byłoby to nienaturalne. Może używają swoich imion zdrobniale, może nie, ale wołacz jest na wymarciu. Wygrywa mianownik:

— Anka, nie denerwuj mnie, bo moja cierpliwość ma granice.

— A co ty, Paweł, myślisz? Że ja nie umiem liczyć? Że mnie wykiwasz?

Stawiający pierwsze literackie kroki najczęściej uciekają w fantasy. Nic dziwnego: tu nie trzeba wykonywać żadnego researchu, właściwie nie trzeba o niczym wiedzieć, bo rozwiązanie każdego problemu może być magiczne. A to się jakiś skarb znajdzie, a to nadleci mówiąca sowa, a to objawi się jakiś duch i powie coś, co radykalnie zmieni sytuację… Bohaterowie amatorskich powieści fantasy lubią jednak grzeszyć wołaczami. No i jak to wygląda?

— Powiem ci, drogi Herstonie, że przebyłem ten szmat drogi, by cię o coś prosić.

— Ależ Bardonie, mogłeś przysłać list. Uczynię, co zechcesz!

— Nie, Herstonie, chciałem ci to powiedzieć osobiście.

— Jak wolisz, Bardonie. Zamieniam się w słuch.

Niepotrzebne te wołacze, naprawdę. Może jeden jeszcze by nie raził, ale cztery?

Po czwarte – realistyczny język w prozie współczesnej

Autorzy grzeszą nazbyt często dialogami, które w rzeczywistości nie mogłyby mieć miejsca. Namawiam zawsze: pisz dialogi językiem, którego naprawdę używają ludzie. Unikaj patosu, nawet śladowego, unikaj przesadnej poprawności w zwykłych dialogach. Choćby w takim:

— A ty? Czy wierzysz, że uda ci się mnie tak złoić?

W języku mówionym mało kto użyłby „czy”:

— A ty? Wierzysz, że uda ci się mnie tak złoić?

Albo wręcz:

— A ty wierzysz, że to ci się uda?

Oczywiście trzeba zachować umiar z realizmem wypowiedzi:

— Weź se ze mną nie leć, dobra?

— Ja?! To ty se ze mną, kurwa, lecisz w chuja, i to równo!

Czasem taki język ma swoje uzasadnienie, ale tylko czasem. Można nie wiedzieć kiedy, ale trzeba to wyczuwać. Inaczej redaktor płacze, gdy poprawia.

Wierzcie mi, oceany łez już wypłakałem.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: biuro@texter.pl

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie. Wiedz przy tym, że jeśli odwiedzasz w internecie strony z gejowskim porno lub suplementami diety albo – o zgrozo – blogi młodych matek, to ja o tym nie wiem i nic nie chcę wiedzieć, to wyłącznie Twoja prywatna sprawa.