Oddał 9 celnych strzałów z miłości i zazdrości. “I odpuść nam nasze…”

Źle to zrobiłem. Źle, bo kolejność była niewłaściwa. Najpierw przeczytałem książkę, a dopiero potem przeczesałem internet w poszukiwaniu materiałów dokumentalnych o zbrodni, która wstrząsnęła Polską w październiku 1991 roku. Wtedy to osiadły w Polsce Francuz zastrzelił na krakowskim parkingu znanego piosenkarza Andrzeja Zauchę i własną żonę, która mu towarzyszyła. Yves Golais, bo tak się nazywa, został skazany za podwójne morderstwo na 15 lat więzienia, choć w czasie, gdy był sądzony, mógł dostać 25 lat. Kary śmierci już nie było, dożywocia jeszcze nie.

Kiedy był blisko mnie, trzy metry, może trochę więcej, strzeliłem do niego cztery razy. Coś krzyknął i upadł. W magazynku były cztery naboje. Tego jestem pewny. Naciskałem spust cztery razy. Kiedy bard upadł, usłyszałem jej krzyk i słowo “Jezus”. Nie wiem, jak to się stało, że ona przemieściła się nagle i znalazła się przy bardzie. Przy czwartym strzale, to pamiętam, już przy nim była. Może nawet przy trzecim. Leżeli obok siebie na ziemi. Ona około pół metra od barda, zwrócona twarzą ku niemu. Po prawej stronie. Nie strzeliłem do niej. Wiem to z pewnością. Byłem przekonany, że ona tam leży, bo zemdlała. Strzelałem jedynie do barda. Zmieniłem magazynek i oddałem do niego pięć kolejnych strzałów. Nie liczyłem, ale magazynek był pusty, więc to musiało być pięć. Wiem, że był pusty, bo kiedy przyłożyłem lufę do skroni i nacisnąłem spust, usłyszałem tylko głuchy, metaliczny chrobot. Potem odwróciłem się i zacząłem iść w kierunku mojego samochodu, aby wyciągnąć linę holowniczą i się powiesić.

Nie powiesił się. Wsiadł do samochodu i odjechał. Zaparkował przy pobliskim komisariacie i powiedział wychodzącemu stamtąd funkcjonariuszowi, że zabił człowieka i chce się oddać w ręce policji. Dopiero w trakcie przesłuchań dowiedział się, że zabił swoją żonę.


A żonę Zuzannę (w powieści jest to Pati) kochał nad życie, chociaż ich związek był burzliwy, może wręcz toksyczny. Nie układało im się. Wahadło uczuć krążyło między skrajnościami, gorący seks ustępował kłótniom, by znów łączyć. I gdzieś w to wszystko wkroczył “bard” – bardzo znany piosenkarz, aktor i muzyk. Dwa lata wcześniej stracił ukochaną żonę. Umarła nagle na wylew krwi do mózgu. Po tej stracie nie mógł się pozbierać, aż spotkał Zuzannę. Dobrze wiedział, że jest mężatką. I kiedy któregoś dnia został przez Francuza przyłapany w skarpetkach w domu swej kochanki, usłyszał “Będę musiał cię zabić”. Uwierzył?

Książkowy Vincent, czyli Yves, kupił we Francji nielegalnie karabinek. Obciął mu lufę, żeby przewieźć broń przez granicę w samochodowej skrytce i żeby mieściła się w reklamówce. Planował zabójstwo Zauchy, bo czuł się brudny, jak ktoś pokryty cuchnącymi nieczystościami. Jak utytłany śmierdzącymi wymiocinami i kałem kloszard. Zbrukany, zhańbiony, zbezczeszczony. Początkowo chciał popełnić samobójstwo, ale uznał, że rozstanie się z życiem a pozostawienie przy nim gacha byłoby ucieczką, porażką, klęską.

Janusz Leon Wiśniewski, I odpuść nam nasze…, Wydawnictwo Od Deski Do Deski Sp. z o.o., Warszawa 2015

Jeszcze w trakcie odbywania kary książkowy Vincent poznał (też książkową) Agnieszkę, z którą potem się ożenił. Po odsiadce pozostał w Polsce. Ponoć nadal wykonuje zawód scenarzysty i reżysera, choć pod pseudonimem.

Chyba należało postąpić inaczej: najpierw przeczytać i obejrzeć wszystko, co na temat tej tragicznej historii można znaleźć w internecie.  Tu bowiem sprawa opisywana jest z perspektywy przyjaciół Andrzeja Zauchy, na ogół niemających dla “polskiego Francuza” niewiele zrozumienia, za to bezgranicznie go potępiających. Jestem zdecydowanie za karą śmierci od tego momentu, mówi Zbigniew Wodecki. Nie ma żadnego powodu, żeby zabijać drugiego człowieka. A już zabijanie z miłości to już w ogóle paradoks, uważa aktorka Maja Baryłkowska.

Andrzej Zaucha

Andrzej Zaucha († 1991)

Tymczasem w trakcie i po przeczytaniu książki Wiśniewskiego nie jest to już takie proste ani jednoznaczne. Owszem, jest to tylko fikcja literacka. Tekst, który nie opowiada, jak było, lecz jak mogło być. Autorowi, który odwiedził Francuza w więzieniu i rozmawiał z nim, udało się pokazać specyficzne oblicze miłości, zbrodni i pokuty. Ponadto Wiśniewski wykorzystał fakt, że bohaterem jest obcokrajowiec i to z jego perspektywy niezwykle trafnie opisał Polskę zmieniającą się z PRL w RP.

Nie znam uzasadnienia wyroku sądowego. Z jakichś jednak powodów sąd nie wymierzył podwójnemu zabójcy, sprawcy zbrodni dokonanej z premedytacją, najwyższej możliwej do orzeczenia kary. Zapewne wziął pod uwagę przyznanie się i skruchę zabójcy, ale czy tylko? Czy złagodzenie kary z 25 do 15 (wg niektórych źródeł – 16) lat więzienia nie wynikało w jakimś stopniu z uznania, że motyw sprawcy był jednak dość szczególny, że nie było to zabójstwo z niskich pobudek, że wreszcie dokonujący zemsty zdradzony mąż to także człowiek nieszczęśliwy, zrozpaczony, pełen bólu? Że nie jest to człowiek skrajnie zdegenerowany, zabijający bez powodu lub kierujący się np. chęcią zysku?

Miałem po lekturze i inne refleksje. Bo przecież zdradzony mąż (żona też zresztą) może myśleć na dwa sposoby. Pierwszy z nich to skrajnie negatywne emocje skierowane do gacha, do mężczyzny, który uwiódł jego żonę. Drugi, przeciwstawny, to gniew wobec tej, która go zdradziła. Bohater książki skoncentrował swój gniew, swą nienawiść, na gachu. Z żoną próbował się jeszcze pojednać, żony zabić nie chciał. Bardziej ktoś mu ją zabrał, niż to ona rzuciła się w ramiona obcego.

Zastanawiam się, co decyduje o naszym postrzeganiu zdrady. Co sprawia, że czasem koncentrujemy się nie na zdradzającym nas człowieku, ale na tym, z kim ową zdradę popełnił? Nie na utracie zaufania, nie na wiarołomstwie, krzywoprzysięstwie, oszustwie ani kłamstwie, lecz na tym, że ktoś trzeci “wyciągnął łapy po naszą własność” i splugawił ją nimi. Czy zależy to od uczuć, jakie żywimy do drugiej osoby, czy może od naszego instynktu posiadania?

Jak na prawdziwego agnostyka przystało, Bogu dziękuję, że albo mnie to dotąd nie spotkało, albo o tym nie wiem. Bo przecież i ja nie zaproponowałbym przyłapanemu z najbliższą mi osobą facetowi kawki ani koniaczku. Jak daleko bym się posunął?

Nie wiem i wolę się nigdy nie dowiedzieć.

Swoją drogą ogromnie podoba mi się cytat z Nietschego, rozpoczynający tę książkę:

Nie ma żadnych zjawisk moralnych – istnieje jedynie moralna interpretacja zjawisk.

Jeśli temat Cię zainteresował, przydadzą Ci się być może linki z nim związane:

Materiał o zabójstwie wyemitowany w “Wiadomościach” TVP 11.10.1991 r.

Miłość i śmierć Andrzeja Zauchy (film dokumentalny) część 1

Miłość i śmierć Andrzeja Zauchy (film dokumentalny) część 2

Andrzej Zaucha – Byłaś serca biciem

Andrzej Zaucha – Księżniczka mego serca

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com
Znakomita, oparta na faktach powieść o uczuciach, zbrodni, karze i pokucie. Przy tym świetny portret Polski z przełomu lat 80. i 90.

Summary: Jeśli szukasz książki o autentycznej, słynnej zbrodni, popełnionej w Polsce w iście amerykańskim stylu – to jest to. Trudno tu się nudzić, choć nie jest to kryminał ani powieść sensacyjna. A najlepiej jest zapoznać się najpierw z materiałami dostępnymi w internecie, a dopiero potem przeczytać tę powieść, która rzuca na wydarzenia z października 1991 r. zupełnie nowe światło.

5

Warto kupić lub wypożyczyć i przeczytać.

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.