Podlegać komuś czy pod kogoś? Czemuś czy pod coś?

Jest! Jest kolejny potworek językowy sączący się z głośników telewizora. Półgłówki z mikrofonami w łapkach tłumaczą rozmaite zależności organizacyjne i służbowe, używając zwrotu “podlega pod”. Stadnina podlega pod agencję, służby pod ministra, a posłowie pod marszałka Sejmu. W ślad za nimi przejmują to inni i potworek rusza w Polskę. To samo działo się z “tak naprawdę”, a ostatnio z “tylko i wyłącznie”. 

Podlegać komuś czy pod kogoś? Czemuś czy pod coś?
No właśnie. Komu? Czemu? Dyskusji. Nie “pod dyskusję”.

Chyba każdy z nas zetknął się kiedyś – zakładam, że nie osobiście – z kodeksem karnym. I to w nim właśnie można znaleźć wzorzec, który pozwoli łatwiej zapamiętać regułę dotyczącą czasownika “podlegać”:

Kto zabija człowieka, podlega karze…

No właśnie: karze, a nie “pod karę”. Podobnie minister podlega premierowi, kierownik  – dyrektorowi lub prezesowi, a kasjerka kierownikowi sklepu.

Podlegać to nie to samo co ulegać

Drugą pułapką, jaką tworzy dla niektórych słowo “podlegać”, jest ryzyko pomylenia podlegania z uleganiem. O ile możemy mówić o tym, że narkotyki podlegają konfiskacie, niektóre przestępstwa – amnestii, a odwiedzający areszt rewizji osobistej, o tyle niepoprawne będzie np. powiedzenie, że części podlegają zużyciu. One mu ulegają. Podobnie ceny ulegają obniżce, a pewien minister ulega halucynacjom.

Jest też słowo: podpadać

Warto też wspomnieć o pokrewnym czasowniku “podpadać”. Słowniki zgodnie definiują jego podstawowe znaczenie jako “narażać się”. Seba podpadał w szkole, Kwiatkowski podpadł dyrektorowi itp. Nie ma natomiast zgodności co do drugiego znaczenia, czyli podpadać pod coś (pod kodeks, pod paragraf). Słownik języka polskiego pod red. Mieczysława Szymczaka traktuje “podpadać”  w obu znaczeniach jako wyrażenie potoczne, natomiast Słownik poprawnej polszczyzny podaje, że podpadanie pod coś to błąd językowy. I z tym ostatnim się zgadzam, czym zapewne podpadnę językowym liberałom…

Na koniec oczywiście limeryk – być może ułatwi komuś z Czytelników zapamiętanie reguły opisanej na wstępie.

Onegdaj kobieta, co mieszkała w Brzegach
Zamarzyła nagle, by komuś podlegać
Dała więc anons spisany, ach, z klasą:
Bądź moim sado, bo ja jestem maso…
Lecz w porę uciekła, bo umiała biegać.

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.