Trudno powiedzieć czy ciężko powiedzieć?

Pouczymy się trochę poprawnej polszczyzny? Pouczymy. Dawno już tego nie robiliśmy, prawda? Dziś w takim razie o pewnej epidemii językowej, którą obserwuję w poprawianych tekstach. Zdumiewającą dla mnie popularność zdobywa mianowicie przysłówek „ciężko”. Ciężko powiedzieć, ciężko ocenić, ciężko odgadnąć itp. Używanie tego słowa jako zamiennika „trudno” nie jest stylistycznym mistrzostwem, ale czy jest też błędem językowym?

Zacznijmy od przywołania tego, co głoszą specjaliści z Poradni językowej PWN. Trudno i ciężko to synonimy, przy czym to drugie słowo ma charakter potoczny. Innymi słowy:

Mów „ciężko”, pisz „trudno”

Oczywiście możesz też mówić trudno, będzie to jak najbardziej prawidłowe. Zatem:

Trudno powiedzieć, co z tego wyjdzie.
Trudno ocenić, czy to właściwa postawa.
Trudno będzie z tego wybrnąć.

Czasami nie do końca zgadzam się z autorytetami z PWN i tak jest również w tym wypadku. Wyobraźmy sobie mianowicie sytuację przeprowadzkową.

trudno czy ciężko?
Fot. RainerSturm / pixelio.de

Jak widać na obrazku, wtaszczenie tego kartonu na górę nie będzie łatwe. Wyobraźmy sobie jednak, że ekipa przeprowadzkowa ma do czynienia nie z kartonem, a z fortepianem. Co gorsza, właściciel instrumentu kupił mieszkanie w dziesięciopiętrowym apartamentowcu, na samej górze. Windy towarowej nie ma. Jedyną możliwą do pokonania drogą są schody. Co powiedzą tragarze po dowiezieniu fortepianu pod budynek?

Nie no, oczywiście, najpierw powiedzą „o kurwa”. A co potem: ciężko go będzie wnieść czy trudno go będzie wnieść?

Powiedziałbym, że i ciężko, i trudno. Ciężko, bo fortepian swoje waży, a pokonać trzeba będzie aż 10 pięter. Zarazem też trudno, bo przecież na każdym półpiętrze i piętrze trzeba będzie zmieniać kierunek, a klatka schodowa jest wąska, na dodatek przy schodach jest poręcz.

Trudno kojarzy mi się przede wszystkim ze stopniem skomplikowania czegoś, z liczbą przeszkód. Jeżeli trudno będzie coś osiągnąć, trzeba najpierw pogłówkować, pokombinować, starannie wszystko przemyśleć, zaplanować etc.

Z kolei ciężko oznacza dla mnie, że coś będzie wymagało wysiłku, być może fizycznego.

Wnoszenie fortepianu po schodach będzie trudne, bo trzeba będzie tym instrumentem manewrować na ciasnej klatce schodowej. Będzie też ciężkie ze względu na dystans do pokonania i wagę instrumentu. Występuje więc pewna różnica znaczeniowa, prawda?

Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś spocił się z wysiłku, rozwiązując skomplikowane zadanie matematyczne. Z kolei wnoszenie po schodach kafelków w kartonach po 20 kg każdy nie jest zadaniem trudnym (kartony są niewielkie, manewrować nie trzeba), ale na pewno ciężko będzie te kafelki wtaszczyć na górę. Tu faktycznie ktoś się spoci.

Może więc jednak trudno i ciężko nie są lub nie zawsze są synonimami?

 

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie. Wiedz przy tym, że jeśli odwiedzasz w internecie strony z gejowskim porno lub suplementami diety albo – o zgrozo – blogi młodych matek, to ja o tym nie wiem i nic nie chcę wiedzieć, to wyłącznie Twoja prywatna sprawa.