Zapomnieć coś czy czegoś?

Wciąż pamiętam pewną lekcję polskiego w moim ogólniaku, kiedy to kolega miał wyjątkowego pecha. Dostał dwie dwóje za jednym zamachem. Pani profesor nakazała mu przeczytać wypracowanie. Nieborak nie odrobił lekcji, toteż próbował się wykpić starą uczniowską metodą. “Zapomniałem zeszyt”, oświadczył. “Ja zabył szto?!”, ryknęła nauczycielka, tyleż miłująca piękną polszczyznę, co i antyradziecko nastawiona. “Po rosyjsku do mnie mówisz?!”. Do dziennika powędrowały dwie solidne pały – jedna za brak wypracowania, druga za niegramatyczną wypowiedź

Sprawa z zapominaniem nie jest jednak taka prosta. Słowo “zapomnieć” ma bowiem dwa podstawowe znaczenia.

Zapomnieć, czyli: nie wziąć czegoś ze sobą, zostawić gdzieś coś przez roztargnienie

Jeżeli chcemy powiedzieć, że nie zabraliśmy czegoś i to coś gdzieś zostało, używamy dopełniacza (kogo? czego?):

Zapomniałem zeszytu.

Zapomniałem długopisu.

Zapomniałem [tej] książki.

zapomnialam2

Dopełniacza (kogo? czego?) używamy też, gdy chodzi o utratę jakiejś umiejętności:

Oglądam filmy w oryginale, bo już prawie zapomniałem angielskiego.

 

Jest jednak także drugie znaczenie:

Zapomnieć, czyli: utracić pamięć o czymś, wspomnienie czegoś

W takiej sytuacji używamy biernika (kogo? co?):

Zapomniałem drogę do tego budynku.

Zapomniałem już ten film.

Stella zapomniała smak lodów.

Prof. Mirosław Bańko przywołuje w poradni językowej piosenkę Urszuli Sipińskiej. Aż chce się napisać: #gimbynieznajo. Mogą poznać – piosenka dostępna jest na YouTube.  W tekście pojawia się wspomniany przed chwilą biernik:

Zapomniałam twoje oczy

Zapomniałam twoje usta

Nasza ścieżka pod sosnami

Stoi pusta

Wszystko jest w porządku: pani nie zachowała w pamięci oczu ani ust pana. Ja natomiast zachowałem w pamięci, że gdy ta piosenka była popularna, a ja niezbyt duży, szczeniacką modą było przerabianie znanych wszystkim tekstów na niezbyt przyzwoite. Przebój w wersji uczniowskiej brzmiał więc:

Zapomniałam twoje oczy

Było to pod koniec maja

Lecz pamiętam wciąż, jak

Pachną twoje…

Włosy, ma się rozumieć.

Warto odświeżyć sobie w pamięci wyrażenie “zapominać się”, które może oznaczać nieodpowiednie zachowanie, przekroczenie dopuszczalnych granic:

Nie zapominaj się! Nie masz prawa odzywać się do mnie w ten sposób!

Myślicie może, że zapomniałem o obowiązkowym w tej kategorii wpisów limeryku? Nic z tych rzeczy. A skoro wpis jest już i tak dość frywolny, mój wierszyk pozostanie w tej konwencji:

Raz pewien Hubert z centrum Szczecina
Uznał, że nie chce już zapominać
Uśmiechnął się niczym diabełek
Zawiązał na kuśce supełek
Za to rzuciła go wnet dziewczyna

 

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Podobają Ci się moje teksty? Być może mogę napisać coś i dla Ciebie.

Mogę też, jako doświadczony redaktor i korektor, uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: texterpl@gmail.com

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie.