Żywe śródtytuły i incipity szansą dla Twoich tekstów

Incipity i żywe śródtytuły pomagają w lekturze

Jeśli pisujesz teksty do publikacji w internecie, choćby na własny blog, to zapewne zależy Ci zarówno na przykuciu uwagi czytelnika, jak i na zrobienie odpowiednio dobrego wrażenia na Google. Jest na to wiele sposobów, napisano o tym nawet całe książki. Dziś chciałbym wspomnieć o dwóch metodach, które poprawiają odbiór tekstu, a – umiejętnie stosowane – wydatnie pomagają także w jego pozycjonowaniu. 

Na pewno wiesz, jak wiele mogą dla tekstu uczynić dobre śródtytuły. Być może w czasie pisania lub po napisaniu tekstu głowisz się nad nimi, bo wiadomo: tytuł to H1, ale w tekście trzeba by umieścić kilka H2 – H3, najlepiej z frazami kluczowymi. Wielu piszących ma z tym niemały kłopot, bo usiłuje w ten sposób tytułować akapity, czasem pojedyncze, czasem po dwa lub trzy. Efekty nie zawsze zachwycają. Dobre śródtytuły to prawdziwa sztuka, ale istnieje rozwiązanie równie dobre, a może i lepsze. Są nim

żywe śródtytuły, czyli wyróżnione urywki tekstu

głównego. Jak widzisz, zasadą jest tu wyrównywanie ich do środka. Tak, żywy śródtytuł nie powinien być justowany do lewej. W moim przykładzie jest to nagłówek H3 zamiast H2, ale to tylko dlatego, że chcę, aby zmieścił się w jednej linijce.

Drugą zasadą dotyczącą tego sposobu podnoszenia atrakcyjności tekstu jest dobór słów. Żywy śródtytuł powinien zawierać informacje lub inne treści istotne dla tekstu. Nie należy w ten sposób wyciągać z tekstu wyrazów o mniejszym znaczeniu. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że czytelnik skanuje tekst oczami, toteż jeśli chcemy przykuć jego uwagę, powinniśmy „podsuwać mu pod nos” to, co rzeczywiście istotne. Jeśli go zainteresujemy, być może poświęci więcej czasu i przeczyta również treść między śródtytułami. Najlepsze są więc

Jest i zasada trzecia, trochę całość komplikująca. Naprawdę

dobre śródtytuły powinny streszczać tekst 

i stanowić same w sobie pewną ciągłość. Nie musi to być oczywiście precyzyjna układanka, w której żywe śródtytuły czytane po kolei stanowią poprawny językowo tekst. Powinny być jednak swoistym ekstraktem z całej treści. Dotyczy to zarówno śródtytułów żywych, jak i zwykłych.

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że żywe śródtytuły zostaną dostrzeżone przez robota wyszukiwarki i potraktowane jako istotne. Można zatem umieszczać w nich frazy kluczowe, o ile oczywiście nie jest to bełkot typu szyby do koparek Kutno.

W najlepszej sytuacji są przypuszczalnie ci piszący, którzy zaczynają pracę od przygotowania sobie planu tekstu w punktach. W gruncie rzeczy żywe śródtytuły mają już wtedy praktycznie gotowe. Nieco trudniej jest pisać „z głowy” i zachować przy tym odpowiednią kolejność tych specyficznych wyróżników. Zarazem jednak często udaje się uniknąć deliberowania nad ich zawartością – wystarczy bowiem po prostu wyróżnić część już napisanej treści.  Tak dobrane

żywe śródtytuły ułatwiają czytanie

nie tylko ludziom, ale i robotom wiadomej firmy. Myślę, że nie trzeba dodawać, iż w jednym tekście powinny się znajdować albo tradycyjne, justowane od lewej i rozpoczynane wielką literą śródtytuły tradycyjne, albo żywe – nie mieszamy ich ze sobą.

Jest jednak jeszcze coś, czym można pomóc i czytelnikowi, i wyszukiwarce. Jest to zabieg podobny do stosowania żywych śródtytułów, ale dotyczący pierwszych wyrazów w zdaniu, ewentualnie całego, niezbyt długiego zdania. Muszą to być oczywiście wyrazy zawierające istotne dla tekstu informacje. Składamy je czcionka pogrubioną albo kapitalikami. Nie będzie to dobrze wyglądało w tym tekście, bo użyłem w nich żywych śródtytułów, które nie powinny być stosowane razem z wyróżnieniem, o którym teraz mowa. Przyjęło się, że

incipity stosujemy w długich tekstach,

które nie zostały podzielone na mniejsze jednostki.

Incipity przykuwają uwagę i ułatwiają lekturę tekstów blokowych, wyróżniając fragmenty, na których uwaga czytelnika powinna się skupić. Warto wiedzieć, że to samo pojęcie, a więc incipit, oznacza także pierwsze słowa tekstu, który nie posiada tytułu lub którego tytułu nie znamy. Tak czasem bywa: mało komu znany jest tytuł Remedium, ale gdy powiedzieć, że chodzi o Wsiąść do pociągu byle jakiego, każdy skojarzy popularną przed laty piosenkę Maryli Rodowicz.

Bez względu jednak na to, którą metodę wybierzesz, gorąco namawiam Cię do wyróżniania istotnych fragmentów tekstu, przede wszystkim z myślą o czytelnikach. Jest to istotne przede wszystkim w internecie: tu czyta się szybko, a jeszcze szybciej rezygnuje z lektury (TL;DR).

 

Marek Trenkler

Matuzalem blogosfery. Redaktor, korektor, autor tekstów
Mogę uczynić Twoje teksty lepszymi. Masz pytania? Propozycje? Zlecenie? Napisz do mnie: biuro@texter.pl

Tu nie dyskutujemy.

Drogi Czytelniku! Ponieważ wierzę, że jesteś istotą rozumną, doskonale wiesz, że ta strona używa cookies. Ba, wiesz nawet, co to jest. Aby jednak formalności stało się zadość, niniejszym informuję Cię: tak, ja też faszeruję nimi Twojego kompa, na co masz prawo się zgodzić lub nie. Wiedz przy tym, że jeśli odwiedzasz w internecie strony z gejowskim porno lub suplementami diety albo – o zgrozo – blogi młodych matek, to ja o tym nie wiem i nic nie chcę wiedzieć, to wyłącznie Twoja prywatna sprawa.